Milano & Bitonto via Slovacchia, Ungheria ed Austria 2025

1. Wrocław Główny, 21.05.2025. Międzynarodowy pociąg InterCity „Galicja” ze stacji Berlin Gesundbrunnen do Przemyśla, przez Opole Główne, Kędzierzyn-Koźle, Gliwice, Katowice, Kraków Główny, Tarnów, Brzesko-Okocim, Dębicę, Rzeszów Główny, Jarosław, wjeżdża na tor 5  przy peronie 3.

Kiedy lato chyli się ku końcowi, wydaje się, że warto przywołać wspomnienia. Jednak nie lato 2025 r. będzie przedmiotem opowieści podróżniczej, którą chcę rozpocząć. Podróż z Polski do Italii, której poświęcam ten opis, miała miejsce, tak jak rok, dwa i trzy lata wcześniej, w pełni wiosny. W rzeczonym 2025 r. za cel obrałem sobie, również nie po raz pierwszy, jedno z miast na terenie Apulii, mianowicie Bitonto. Stanowiło to rodzaj podróży sentymentalnej, bowiem początkowy jej etap wieść miał dokładnie tak samo jak przed blisko ćwierćwieczem wiodła trasa, jaką udałem się w czteroosobowym towarzystwie do Rumunii. Dokładnie pamiętam, jak pierwszego dnia owej młodzieńczej samozwańczej wyprawy przekraczaliśmy granicę Polski ze Słowacją w Zwardoniu. W tej ostatniej miejscowości przygranicznej zaplanowałem pierwszy postój z noclegiem na początkowym etapie podróży do Italii, o której piszę. Wsiadłem więc 21 maja 2025 r. na stacji Wrocław Główny do pociągu InterCity „Galicja”, złożonego z lokomotywy EU44 i wagonów PKP serii B11mnouz, B9mnopuz, B10bmnouz A9mnouz, którym zamierzałem dotrzeć do Katowic, a stamtąd bezpośrednio do obranego na ten dzień celu.

          Zaskoczę nieco faktem, iż opis podróży z przełomu maja o czerwca 2025 r. może być nieco skromniejszy niż poprzednie, a może i chwilami nieco chaotyczny. Wynika to z drastycznej zmiany w życiu zawodowym i na jej skutek mniejszego zasobu czasu wolnego. Pod koniec 2024 r. zaprzestałem pracy na etacie i, mówiąc kolokwialnie, „przeszedłem na swoje”. Zmiana, o której piszę żadną miarą nie nastąpiła z mojej woli. Nie o to chodzi, że rzuciłem pracę etatową „bo mi się znudziło”, „bo chciałem być sam sobie sterem i okrętem” czy coś podobnego. Opuściwszy szeregi biblioteki akademickiej znalazłem zatrudnienie w niewielkiej (liczącej nie więcej niż 25–30 osób) korporacji, za relatywnie dobrą płacę. Wielką nadzieję żywiłem, że uda mi się tam zostać na chociaż kilka lat. Jednakże po zaledwie roku, a co gorsza, miesiąc po otrzymaniu umowy rzekomo na czas nieokreślony wraz z podwyżką… uroczyście oznajmiono mi, że czeka mnie zwolnienie, „bo się pozmieniało”. Zdołałem po miesiącu przerwy znaleźć nowe zatrudnienie z płacą porównywalną, ale… od samego początku wiedziałem, że dobrych rokowań nie ma. Zatem kiedy po kolejnej połowie roku otrzymałem wypowiedzenie, nadal przystąpiłem do poszukiwań i wysyłania zgłoszeń. Nic się jednak nie zmieniło, wobec czego podjąłem decyzję o samozatrudnieniu w ramach inkubatora przedsiębiorczości. Ukończyłem kurs korekty tekstów, następnie kurs tłumaczenia, kilka szkoleń z dziedziny redakcji tekstów i… tym sposobem zostałem freelancerem. Inkubator przedsiębiorczości lub inaczej startup to nie to samo, co własna jednoosobowa firma wpisana do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej (CEiDG), lecz generująca znacznie mniejsze koszty alternatywa. Oczywiście praca na startupie, w porównaniu do wspomnianego wyżej „prawdziwego” samozatrudnienia ma swoje słabe strony, ale w przypadku braku pewności dochodów w skali danego miesiąca zdecydowanie można ją polecić. W moim przypadku problemem numer jeden okazał się deficyt kontrahentów. Ratowały mnie jedynie spore oszczędności, a zleceń na tłumaczenie, korektę bądź redakcję otrzymywałem katastrofalnie mało. Zatem w czasie, gdy rozpocząłem podróż do Italii, tkwiłem w dyskomforcie i stagnacji. Sytuacja zaczęła się bardzo powoli zmieniać na lepsze dopiero w lipcu i sierpniu 2025 r.  

 



2. Katowice, 21.05.2025. Pociąg osobowy spółki Koleje Śląskie do Zwardonia, przez stacje Katowice Ligota, Katowice Piotrowice, Katowice Podlesie, Tychy, Tychy Żwaków, Kobiór, Piasek, Pszczyna, Goczałkowice, Goczałkowice-Zdrój, Czechowice-Dziedzice, Czechowice-Dziedzice Przystanek, Czechowice-Dziedzice Południowe, Bielsko-Biała Komorowice, Bielsko-Biała Główna, Bielsko-Biała Lipnik, Bielsko-Biała Leszczyny, Bielsko-Biała Mikuszowice, Wilkowice-Bystra, stoi na torze 10 przy peronie 4. Planowy odjazd pociągu o godzinie 15.32. Uwaga! Na odcinku Wilkowice-Bystra–Zwardoń z powodu robót torowych wprowadzono zastępczą komunikację autobusową.

Rozpocznę od ciekawostki, iż bilet na szybki i wygodny pociąg InterCity, jaki przywiózł mnie z Wrocławia do Katowic, kosztował mnie mniej niż bilet na wlokący się i zatrzymujący na każdej stacji pociąg osobowy Kolei Śląskich, mający formę zespołu trakcyjnego EN76, którym miałem kontynuować przejazd do leżącego przy granicy ze Słowacją Zwardonia. Atoli, skoro pragnąłem podróży sentymentalnej częściowo wiodącej szlakiem, jaki dwadzieścia pięć lat wcześniej, wraz z czterema kolegami z lat licealnych przemierzaliśmy z Polski do Rumunii, to spotkała mnie „powtórka z rozrywki”. W sierpniu 2000 r., na liczącej około 113 km linii kolejowej numer 139, dokładniej pomiędzy Żywcem a Milówką zastaliśmy zamknięcie szlaku z wyłączeniem część ruchu pasażerskiego. Rzeczoną część zaplanowanej trasy pokonaliśmy dusznym, zatłoczonym i śmierdzącym spalinami autobusem marki Autosan, a dopiero ze stacji Milówka do Zwardonia zabrał nas popularny na ówczesnych polskich drogach żelaznych, noszący barwy granatowo-żółte zespół trakcyjny serii EN57. Nie był to jednak koniec niespodzianek. „Wylądować” mieliśmy tego samego dnia w słowackiej wiosce Skalité, a na ostatnim etapie przejazdu dokonać „przeskoku” granicy państwa na pokładzie międzynarodowego pociągu pospiesznego „Skalnica”, kursującego w relacji Kraków Główny–Zwardoń/Skalité–Žilina–Bratislava hlavná stanica. Ten ostatni jednak był również odwołany i ponownie zmuszono nas do skorzystania z zastępczej komunikacji autobusowej.

Przypadek? Nie sądzę. Kiedy 21 maja 2025 r. tą samą linią kolejową o numerze 139 zmierzałem w kierunku Zwardonia, zamknięto i wyłączono z jakiegokolwiek ruchu część szlaku od miejscowości Wilkowice-Bystra wzwyż. Mimo upływu blisko dwudziestu pięciu lat, pod względem floty autobusów zastępczych, podstawianych przez PKP w tej części naszego kraju zmieniło się zaskakująco mało. Przejazd autokarem (już nie marki Autosan!) bez klimatyzacji, a dodatkowo na miejscu „dogrzewanym” z blisko zlokalizowanego silnika, po krętych drogach Beskidu Żywiecko-Orawskiego stanowił zaiste katorgę.     

 

Zob. https://www.vagonweb.cz/razeni/vlak.php?zeme=K%C5%9A&kategorie=Os&cislo=94723&nazev=&rok=2025; https://pl.wikipedia.org/wiki/Linia_kolejowa_nr_139https://www.vagonweb.cz/razeni/vlak.php?zeme=%C5%BDSR&kategorie=R&cislo=334&nazev=Skalnica&rok=2001


3. Zwardoń, Widok z okna ośrodka wczasowego „Zgoda”, 21.05.2025. Skoncentruję się na wrażeniach, jakie wywarła na mnie przygraniczna miejscowość Zwardoń, kiedy dotarłem do niej 21 maja 2025 r. Na wstępie powiem, że wioska o paradoksalnie wysokim dla turystyki znaczeniu prezentowała się nader przygnębiająco. Nieco przez mgłę pamiętam ją z sierpnia 2000 r. i choć nie miałem wówczas możliwości za wiele zaobserwować, zaryzykowałbym stwierdzenie, że stan infrastruktury mógł być lepszy niż dwadzieścia pięć lat później. Zwłaszcza stacja kolejowa wydawała się stosunkowo zadbana. Działała poczekalnia dla pasażerów, przechowalnia bagażu, a także kasa sprzedająca bilety krajowe i międzynarodowe. Zresztą trudno się dziwić, skoro Zwardoń w pierwszych latach 2000-nych stanowił „okno z Polski do Europy”. Rzeczona stacja kolejowa odprawiała dziennie dwie do trzech par pociągów w relacjach transgranicznych. Oprócz wspomnianej wcześniej „Skalnicy”, obsługującej relację z Krakowa do Bratysławy i z powrotem, przez kolejowe przejście Zwadroń/Skalité przejeżdżał złożony w całości z wagonów Kolei Słowackich (ŽSR/ŽSSK) pociąg przyspieszony/pospieszny „Góral”, w relacji Katowice–Bratislava hlavná stanica/Bratislava hlavná stanica–Katowice, a także jadący z Warszawy do odleglejszego Budapesztu (Budapest Nyugati) i z powrotem nocny pociąg „Bathory”. Gwoli krótkiej dygresji powiem, że dwa inne kolejowe przejścia graniczne łączące Polskę ze Słowacją również odgrywały około 2000 r. istotną rolę w ruchu pasażerskim. Mam na myśli przejścia Muszyna/Plaveč i Łupków/Medzilaborce, odprawiające pociągi z Krakowa i Rzeszowa do słowackich Koszyc (Košice), z Krakowa do Budapesztu (Budapest Keleti), a sezonowo także do leżącego na Węgrzech, niedaleko granicy z Chorwacją Pécs.

Raz jeszcze znalazłem się w Zwardoniu w sierpniu 2007 r., w dniu, w którym zaczynałem ambitną podróż do Wenecji przez Słowację, Węgry oraz Słowenię. Także wówczas miejscowość ta prezentowała się nie najgorzej. Liczba odprawianych na stacji granicznej pociągów międzynarodowych nie zmniejszyła się, ale dwóm znacznie skrócono relacje. Zarówno wzmiankowany wyżej „Góral”, jak i „Skalnica” dojeżdżały wówczas tylko do Żyliny (Žilina), a co gorsza do eksploatacji w obu relacjach włączono przestarzałe, hałaśliwe i zdezelowane, być może przeznaczone rychło do zezłomowania wagony Kolei Słowackich (ŽSSK). Jedynie para pociągów o nazwie „Bathory” prezentowała się nieco lepiej. Niemniej infrastrukturze turystycznej Zwardonia niewiele dało się wtedy zarzucić. Były do dyspozycji pensjonaty, ośrodki wczasowe, a w wiosce działały dwie restauracje i kawiarnia.

Miałem nadzieję, że podobnie będzie w 2025 r., jednak doznałem rozczarowania. Stacja kolejowa praktycznie straciła znaczenie tak w ruchu krajowym, jak międzynarodowym. W komunikacji transgranicznej odprawiała szynobusy w bardzo krótkich relacjach do Skalité i z powrotem. Sama zaś infrastruktura kolejowa niemal przestała istnieć. Budynek stacji oraz okoliczne obiekty PKP zamknięto i umieszczono na nich tablice z napisem „Nieruchomość na sprzedaż”, w stanie odnowienia i unowocześnienia pozostały tylko perony i umieszczone na nich wiaty. Dwie restauracje nieopodal stacji zlikwidowano, zostały z nich niszczejące pustostany, a jedyna działająca kawiarnia z restauracją okazała się również tymczasowo zamknięta. Co więcej, ośrodek wczasowy, do którego zmierzałem, nie prezentował się zbyt przyjemnie. Pewnie przez wiele lat nie był poddawany remontom, ściany we wnętrzach pokoi wymagałyby odmalowania, meble wykazywały stan znacznego wysłużenia. Ów przygnębiający obraz miejsca pierwszego przystanku w mojej podróży z Polski do Italii rekompensować mogły widoki Beskidu Żywiecko-Orawskiego za oknem.        

 

Zob. https://www.vagonweb.cz/razeni/vlak.php?zeme=ZSSK&kategorie=R&cislo=333&nazev=GORAL&rok=2003; https://www.vagonweb.cz/razeni/vlak.php?zeme=%C5%BDSR&kategorie=R&cislo=337&nazev=B%C3%A1thory&rok=2002; https://www.vagonweb.cz/razeni/vlak.php?zeme=ZSSK&kategorie=R&cislo=333/4411&nazev=Goral&rok=2008; https://www.vagonweb.cz/razeni/vlak.php?zeme=ZSSK&kategorie=Zr&cislo=335/34009&nazev=Skalnica&rok=2008; https://www.vagonweb.cz/razeni/vlak.php?zeme=ZSSK&kategorie=R&cislo=337&nazev=B%C3%A1thory&rok=2006


4. Zwardoń, 22.05.2025. Pociąg osobowy do stacji Skalité, przez stacje Skalité-Serafinov, Skalité-Kudlov, Skalité nad Poľanou, stoi na torze 1 przy peronie 2. Planowy odjazd o godzinie 10.16.

Tak jak wspominałem wcześniej, siedem par słowackich zespołów trakcyjnych, obsługujących połączenia przygraniczne między Zwardoniem a Skalité to jedyne, co zostało w 2025 r. z dawnej świetności tej pierwszej stacji, która niegdyś odprawiała pociągi międzynarodowe z Krakowa i Katowic do Bratysławy czy z Warszawy do Budapesztu. Jeszcze dziesięć lat wcześniej, w 2015 r. i przez parę kolejnych lat można było ze Zwardonia dojechać bezpośrednio do Żyliny (Žilina), co zapewniały dostępne trzy razy na dobę pary pociągów osobowych, zestawionych z wagonów serii Beer, Bdtee, Bdteer lub Bdgteer oraz lokomotyw Škoda 163 lub Škoda 162. Tymczasem dziesięć lat później (22 maja 2025), kiedy do pokonania miałem około 380 km, z celem na terenie słowackiego regionu Gemer, ze Zwardonia szynobus Kolei Słowackich (ŽSSK) serii 813 015-9 dowiózł mnie zaledwie trzy przystanki dalej.

 

Zob. https://www.vagonweb.cz/razeni/vlak.php?zeme=ZSSK&kategorie=Os&cislo=4171&nazev=&rok=2015; https://www.vagonweb.cz/razeni/vlak.php?zeme=ZSSK&kategorie=Os&cislo=4173&nazev=&rok=2015; https://www.vagonweb.cz/razeni/vlak.php?zeme=ZSSK&kategorie=Os&cislo=4177&nazev=&rok=2015; https://www.vagonweb.cz/razeni/vlak.php?zeme=ZSSK&kategorie=Os&cislo=4413&nazev=&rok=2025


5. Skalité, 22.05.2025. Osobný vlak číslo 3417 vo smeru Čadca stoí pripravený na odchod zo stanice. Nasledujúce zastávky: Skalité zastávka, Čierne-Polesie, Čierne pri Čadci zastávka, Čierne pri Čadci, Svrčinovec, Čadca.

Wykorzystując okoliczność, że pociąg, a raczej szynobus zmierzający w kierunku słowackiego miasta Čadca odjechać miał z opóźnieniem, udałem się na kilka minut w miejsce, z jakim łączył mnie sentyment związany z blisko ćwierćwiecze wcześniej, to jest w sierpniu 2000 r. podjętą podróżą z Polski do Rumunii. Nieopodal stacji kolejowej w przygranicznej wiosce Skalité mieścił się wówczas bar. W godzinach późno-popołudniowych i wieczornych gromadzić się w nim mogło najwięcej osób. Łatwo to zrozumieć, gdyż o tej właśnie porze odpoczywali w nim mieszkańcy wioski czy robotnicy torowi, zaangażowani w prowadzoną wówczas modernizację i elektryfikację linii kolejowej numer 129. Licznie zgromadzeni goście baru pili w znacznych ilościach piwo, a niekiedy pewnie i mocniejsze napoje alkoholowe, co moim czterem towarzyszom podróży z licealnych lat bardzo odpowiadało. Uczciwie należy się jednak przyznać, że powinienem o tym pisać z odwróceniem ról. W rzeczywistości to ja byłem towarzyszem grona czterech dwudziestolatków, którzy po pierwszym roku studiów podjęli ambitny plan wyprawy „na dziko” do Rumunii i cała strona organizacyjna należała do nich. Co więcej, już w pierwszym dniu podróży cele jej został wyjaśniony. Najbardziej groteskową sytuację, jaka w ów sierpniowy wieczór 2000 r. utkwiła mi w pamięci, stanowiła rozmowa jednego z moich kolegów z napotkanym w barze Słowakiem, znacznie starszym od nas. Na moje oko mógł mieć około czterdziestu lat, a może nieco mniej? Kto zresztą z nas nad tym się wówczas zastanawiał? Rzeczony kolega z licealnych lat, zwłaszcza po kilku kuflach piwa, chętnie wdawał się w dyskusje ze współpasażerami pociągów, którymi podróżowaliśmy, a także z osobami napotkanymi na postojach w drodze. Powiem, że nie najgorzej sobie radził pokonując z mozołem barierę językową swą mocno łamaną angielszczyzną. Ze Słowakiem rozmawiał oczywiście po polsku, licząc że nasi sąsiedzi z południa rozumieją nas bez trudu i vice versa. Do przysłowiowej zagwozdki doszło dopiero przy próbie wyjaśnienia nie znającemu języka polskiego rozmówcy, na jakich kierunkach studiowaliśmy. O ile słowa „prawo” czy „mechanika” nie były Słowakowi obce, o tyle „historia sztuki”, odnosząca się oczywiście do mnie, stanowiła dlań zagadkę. Wielka szkoda, że języka czeskiego zacząłem się uczyć dopiero trzy do czterech lat później. Gdybym wówczas, w sierpniowy wieczór 2000 r. włączył się do rozmowy i podał czeską nazwę kierunku studiów, byłbym na sto procent zrozumiany. W końcu iście subtelna różnica występuje między czeskim dějiny umění i ich słowackim odpowiednikiem dejiny umenia, prawda?

Co jednak znajdowało się na miejscu baru alkoholowego tuż za stacją kolejową w Skalité dwadzieścia pięć lat później? Otóż zadbany, być może niedawno odnowiony budynek stał niezagospodarowany. Jak zamierzano go niebawem zagospodarować, nie wiem. Może ponownie miał być barem, a może kawiarnią? Niewykluczone, że miano go przeznaczyć na kasyno – jeden z najpopularniejszych przybytków w czeskich i słowackich miastach oraz miejscowościach, nierzadko zlokalizowany w bliskim sąsiedztwie dworców/stacji kolejowych.              

Zob. https://www.vagonweb.cz/razeni/vlak.php?zeme=ZSSK&kategorie=Os&cislo=3417&nazev=&rok=2025; https://sk.wikipedia.org/wiki/Železničná_trať_Čadca_– Zwardoń


6. Žilina, 22.05.2025. Zmeškaný osobný vlak číslo 3417 zo smeru Čadca, ktorý pokračuje smer Varín a Liptovský Mikuláš, stoí na koľaji 10 pri nástupišti 3. Vlak je pripravený na odchod.

Gwoli prawdzie odległość między miastami Čadca i Žilina miałem pokonać międzynarodowym pociągiem pospiesznym o nazwie „Kysučan”, jadącym z czeskiej Ostrawy (Ostrava-Svinov) do słowackiej Żyliny (Žilina). Tak się jednak nie stało, skoro pociąg osobowy, do którego wsiadłem na stacji Skalité, odjechał z niej z kilkunastominutowym opóźnieniem. Zgodnie z planem podróży na przesiadkę w Čadcy miałem zaledwie sześć minut, zatem z przyczyny podanej wyżej nie było cienia szansy, żebym zdążył. Ostatecznie dotarłem do stacji węzłowej w Żylinie pociągiem osobowym, w formie elektrycznego zespołu trakcyjnego o numerze 660 006-8, opatrzonego napisanym pismem kaligraficznym na czole pojazdu imieniem Irenka. Stacją końcową tego ostatniego było zgodnie z rozkładem leżące między Górami Choczańskimi (Chočské vrchy), Tatrami Zachodnimi (Západné Tatry) i Niskimi Tatrami (Nízke Tatry) miasto Liptovský Mikuláš.  

 

Zob. https://www.vagonweb.cz/razeni/vlak.php?zeme=ZSSK&kategorie=Os&cislo=3417&nazev=&rok=2025; https://www.vagonweb.cz/razeni/vlak.php?zeme=ZSSK&kategorie=R&cislo=345&nazev=Kysu%C4%8Dan&rok=2025


7. Žilina, 22.05.2025. Expres číslo 615 „Tatran” zo smeru Bratislava hlavná stanica vo smeru Košice, pravideľný príchod v 12.30, prichádza na nástupište 3, koľaj 14. Vlak pokračuje sme: Vrútky, Kraľovany, Ružomberok, Liptovský Mikuláš, Štrba, Poprad-Tatry, Spišská Nová Ves, Margecany, Kysak a Košice.

Opóźnienie, z jakim przybyłem do miasta Żylina (Žilina), pociągnęło za sobą przegapienie połączenia o godzinie 11.30 pociągiem ekspresowym o numerze 613 i nazwie „Tatran”, który zawieźć miał mnie do Koszyc (Košice). Z drugiej strony nieprzewidziana przerwa w podróży pozwoliła mi na krótki spacer w kierunku centrum miasta, drobne zakupy oraz spożycie słodkiej przekąski z kawą. O godzinie 12.30 wsiadłem do pociągu ekspresowego o tej samej nazwie „Tatran”, ale innym numerze w rozkładzie jazdy (615), przyprowadzonego ze stołecznej Bratysławy przez lokomotywę Škoda 350 015-4 i złożonego z wagonów Bpeer, Bmpeer, Bmz, Bdghmeer, WRRmeer i Ampeer. Po ponad trzech godzinach i przejeździe blisko 240 km osiągnąłem cel w mieście na terenie słowackiej krainy Abov, ale to nie oznaczało jeszcze końca podróżowania w dniu 22 maja.  

 

Zob. https://www.vagonweb.cz/razeni/vlak.php?zeme=ZSSK&kategorie=Ex&cislo=615&nazev=Tatran&rok=2025


8. Plešivec, 22.05.2025. Rýchlik číslo 922 „Gemeran” zo smeru Košice, ktorý pokračuje smer Zvolen osobná stanica, pravideľný príchod v 18.25, prišiel na koľaj pri nástupišti 3. Ukončete nástup, vlak hneď odide.

W Koszycach (Košice) wsiadłem do pociągu pospiesznego „Gemeran”, o liczbie wagonów serii Bdgteer i Bdteer tradycyjnie nieprzekraczającej trzech, z lokomotywą spalinową 757 008-8 zwaną popularnie „Nurkiem”. Na pokładzie rzeczonego składu szlakiem na przeważającej części niezelektryfikowanym, jednotorowym o numerze 160 udałem się do leżącego w krainie Gemer Plešivca. Podobnie jak rok i dwa lata wcześniej, na tym obszarze pogranicza Słowacji i Węgier zamierzałem spędzić dwa kolejne dni i powędrować szlakami turystycznymi po węgierskiej stronie parku narodowego Slovenský kras. Przypominam, że w języku węgierskim nazywa się on Aggteleki Nemzeti Park. Niestety, kiedy przybyłem do miejsca zakwaterowania i odebrałem klucze od pokoju, spotkałem właścicielkę pensjonatu, która pesymistycznie oznajmiła, że prognozy pogody na kolejne dwa dni nie miały być dobre. Gwoli prawdzie przewidywano intensywne opady deszczu i chłód prawie jak w pełni jesieni, a nie wiosny.

 

Zob. https://www.vagonweb.cz/razeni/vlak.php?zeme=ZSSK&kategorie=R&cislo=922&nazev=Gemeran&rok=2025


9. Aggteleki Nemzeti Park, Táj Aggtelek közelben, 23.05.2025. Zawsze kiedy usłyszę mało optymistyczną prognozę pogody, nachodzi mnie myśl „A może się nie sprawdzi?”. W odniesieniu do dnia 23 maja wszystko sprawdziło się w stu procentach. Od godzin około północy lało jak z cebra, nad wioską Plešivec i okolicznymi wzgórzami parku narodowego Slovenský kras wisiały ciężkie, wypiętrzone chmury, i to na tyle nisko, że częściowo zasłaniały okoliczny krajobraz. Co więcej, panował niemiłosierny ziąb, na tyle że wręcz można by ironicznie stwierdzić „Piękną mamy jesień tej wiosny”. Mimo zaiste niesprzyjających warunków zdecydowałem się wsiąść w autobus i udać się do słowackiej przygranicznej miejscowości Domica, a następnie dojść stamtąd na piechotę do węgierskiego Aggtelek. Po części warto było podjąć to ryzyko, po części nie. Kiedy dotarłem do granicy słowacko-węgierskiej opady chwilowo ustały, jednak nic nie zwiastowało znaczącej poprawy pogody. Dotarłem do wsi Aggtelek, leżącej na terenie powiatu Putnok i komitatu Borsod-Abaúj-Zemplén i szczęśliwym trafem deszcz nie uderzył ponownie. Nie było jednak szans, by udać się na pieszą wycieczkę którymkolwiek z dostępnych szlaków turystycznych. Po pierwsze pogoda na tyle wydawała się niestabilna, że nadejście kolejnej ulewy stanowiło kwestię krótkiego czasu. Po drugie, niewielki sens miało wędrowanie po trawiastych ścieżkach szlaku, dosłownie ociekających wodą deszczową, tylko po to, by przemoczyć buty i stopy. W końcu głównym celem wycieczki do Aggteleki Nemzeti Park miały być „polowania” na motyle dzienne, co przy trzymającym kurczowo chłodzie, z temperaturą nieprzekraczającą 11 stopni, nie miało szans na powodzenie.

 

Zob. https://hu.wikipedia.org/wiki/Aggtelek


10. Aggteleki Nemzeti Park, Úton Jósvafőtől a Szelcepuszta menedékházhoz Szelce-völgyben, 24.05.2025. Noc z 23 na 24 maja 2025 r. niewiele zmieniła pod względem warunków pogodowych. Szczerze mówiąc lało jak z cebra od wieczora po świt, a uporczywy ziąb trzymał kurczowo. Obfite opady deszczu utrzymały się aż do około godziny 9.00 kolejnego dnia. Mimo ponownie mało optymistycznych prognoz na upartego pojechałem na teren Aggteleki Nemzeti Park i ruszyłem na pieszą wycieczkę. Z przyczyn zrozumiałych nie zacząłem wędrówki od wejścia na którykolwiek szlak turystyczny. Po trwającej bez mała półtora dnia ulewie usiane trawami ścieżki były nasiąknięte wodą, należało więc raczej przeczekać i pierwszy etap zaplanowanej wycieczki pokonać monotonnym asfaltem. Dokładniej rzecz ujmując, powędrowałem drogą asfaltową, podobnie jak rok wcześniej, z wioski Aggtelek do wsi Jósvafő. Także w tej ostatniej miejscowości nie od razu zadecydowałem, dokąd powędrować dalej. Początkowo krzątałem się w okolicach kościoła z wolno stojącą dzwonnicą, żywiąc nadzieję, że zdołam uwiecznić na zdjęciu jego bryłę, a nie, jak rok wcześniej, samą wieżę. Nie było jednak raczej szans, bowiem odbywała się w tej świątyni ceremonia pogrzebowa. Napotkana przypadkiem osoba postronna usiłowała mi wyjaśnić, że chwilowo nie ma możliwości zwiedzania, mówiąc do mnie oczywiście po węgiersku. Nie znam tego języka, więc jedynie mogłem, nieco naiwnie może, odpowiedzieć po angielsku I don’t understand, po niemiecku Ich verstehe nicht, po włosku Non ho capito, po czesku Nerozumím Vám, po ukraińsku Я не розумію czy… po kazachsku Мен түсінбеймін. Tak, pół roku wcześniej rozpocząłem na własną rękę naukę tego ostatniego języka i pewnie pierwsze pytanie, jakie się w tym kontekście nasunie brzmi „Po co?”. Czy wybieram się w kolejną podróż do Kazachstanu? O tym akurat nie pomyślałem, jakkolwiek decyzja moja wynikała raczej z fascynacji językami z rodziny turkijskich i faktu, że mówi nimi co najmniej jedna trzecia populacji półkuli północnej. Pomyślałem, iż warto znać przynajmniej jeden z język z tej egzotycznej dla nas Europejczyków rodziny, a przy okazji przekonać się, czy znając jeden będzie możliwe zrozumieć inne z nim spokrewnione. Gwoli prawdzie języki z rodziny turkijskich mają znacznie więcej ze sobą wspólnego, nawet jeżeli pochodzą z dwu różnych grup w obrębie tej rodziny niż jest to w przypadku języków indoeuropejskich.

 

Zob. https://hu.wikipedia.org/wiki/Aggtelek; https://www.termeszetjaro.hu/hu/hut/szelcepuszta-turistaszallo/57947384/


11. Aggteleki Nemzeti Park, Tájak a Kő-völgytől a Szelce-völgyig tartó vándorlás során, 24.05.2025. Z wioski Jósvafő powędrowałem zboczem łagodnego wzniesienia według oznaczeń szlaku czerwonego w stronę schroniska Szelcepuszta, do którego ostatecznie nie dotarłem. Z przyczyn niezależnych ode mnie musiałem zawrócić z trasy przed osiągnięciem celu. Gdybym doszedł do rzeczonego schroniska, potrzebowałbym znacznie więcej czasu na powrót i ostatecznie spóźniłbym się na autobus kursujący między słowackimi wioskami Kečovo i Plešivec. Przegapiwszy połączenie o obranej godzinie skazany byłbym pokonać na piechotę dodatkowo 12 km monotonnym asfaltem lub czekać na kolejny kurs aż do godziny 21.00.

Im głębiej zapuszczałem się w Aggteleki Nemzeti Park, tym bardziej urodziwe stawały się „wymalowane” soczystą zielenią maja pejzaże rozległych łąk czy zalesionych wzgórz. Napawać mogły podobnymi wrażeniami jak płaskowyże nieodległego parku narodowego Slovenský kras, na przykład Silická Planina, Plešivecká Planina, nieco mniejsza Zádielska Planina. Szkoda jedynie, że warunki pogodowe po iście słotnym i chłodnym 23 maja poprawiały się bardzo powoli. Niewykluczone, że gdyby 24 maja uraczył nas większą dawką słońca i ciepła, dałoby się spotkać na owych dzikich łąkach więcej motyli dziennych. Może byłby wśród nich poszukiwany od lat bez skutku zygzakowiec kokornakowiec (Zerynthia polyxena)? Tymczasem na szlaku czerwonym, o którym myślę natknąłem się na coś nie lada zaskakującego. Po obu stronach ścieżki przeznaczonej dla turystów, część łąk przeznaczono na pastwiska, a co za tym idzie ścieżkę w dwóch miejscach przecinał przewód pod napięciem zwany popularnie „elektrycznym pasterzem” (sic!). Dobrze, że chociaż tu i ówdzie na kablu rozwieszono tabliczki z napisami w języku węgierskim „Vigyázat! Villanypásztor” lub „Ne érintse meg! Áram alatt álló vezeték”. Nie zmienia to jednak faktu, iż aby pokonać rzeczoną przeszkodę nie dotykając drutu pod napięciem, należało zrobić zaiste szeroki krok, najlepiej z obrotem o 90 stopni. Dla mniej sprawnych fizycznie polecałbym powędrowanie nieco w głąb łąki i znalezienie miejsca, gdzie drut wisi nad ziemią najniżej.             

 

Zob. https://www.termeszetjaro.hu/hu/hut/szelcepuszta-turistaszallo/57947384/; https://www.termeszetjaro.hu/hu/tour/gyalogtura/a-szelce-voelgy-a-karszt-ekkoeve/36103733/


12. Aggteleki Nemzeti Park, Szelce-völgy karsztbarlangok nyomában, 24.05.2025. Raz jeszcze podkreślam, z jak wielkim żalem rozstawałem się z trasą w kierunku schroniska Szelcepuszta, znajdując się zaledwie 2 km od niego. Co więcej, dotarłszy do doliny Szelce-völgy znalazłem się zarazem, co skądinąd poetyckim tonie mówił napis na drogowskazie, „na tropie jaskiń krasowych” (karsztbarlangok nyomában). Jaskinie Słowackiego oraz Węgierskiego Krasu niespecjalnie mnie interesują, jakkolwiek urzekające są wiodące rozległymi obszarami łąkowymi drogi do nich. Nadto we wczesnych godzinach popołudniowych 24 maja zaczęło się już wyraźnie wypogadzać, a warunki po obfitych opadach deszczu, kiedy wiele rozkwita najrozmaitszych roślin kwiatowych, krople deszczówki na liściach nie są jeszcze wysuszone przez słońce, a ziemia obficie nasiąknięta wodą, są wprost uwielbiane przez motyle dzienne. Na pocieszenie, droga z doliny Szelce-völgy do wioski Jósvafő, a z tej ostatniej do Aggtelek prowadziła przez tereny z licznymi łąkami, skrajami lasów czy prześwitami leśnymi, zatem szansa na spotkania z motylami nadal pozostawała wysoka. Czy należało jednak wywnioskować, iż przyjazd na teren parków Slovenský kras lub Aggteleki Nemzeti Park w maju na dwa pełne dni to za mało? Być może tak, przeto na kolejny rok podróż projektować tak, by w tym przepięknym zakątku pogranicza Słowacji i Węgier spędzić przynajmniej trzy pełne dni. Wtenczas większe byłyby możliwości poznania wcześniej nie poznanych szlaków turystycznych z Jósfvafő w kierunku Szendrö, Rudabánya, Edeleny, Kazinbarcika, Szinpetri czy Szögliget. I nawet jeżeli żadna z powyższych miejscowości nie byłaby osiągalna w czasie jednodniowej wycieczki, zdecydowanie warto powędrować w ich stronę ze względu na walory pejzażowe i przyrodnicze.     

 

Zob. https://www.termeszetjaro.hu/hu/tour/gyalogtura/a-szelce-voelgy-a-karszt-ekkoeve/36103733/


13. Jósvafő, Református templom, 24.05.2025. Kościół ewangelicki w Jósvafő wybudowany został na wzgórzu pomiędzy dolinami Jósva i Kecső, a najstarsze wzmianki o nim sięgają XI w. Budowla poprzedzająca dzisiejszą wzniesiona została około 1399 r. i wpisuje się w typologię kościołów z obszaru pobliskiego Gemeru i Hontu, o niewielkich, jedno- lub trójnawowych korpusach z wolno stojącymi dzwonnicami. Przejęta została przez ewangelików w 1595 r. (Varády 1989). Dawny kościół gotycki poddano przebudowie po raz pierwszy w 1700 r., a dzisiejszy kształt nadano mu w latach 1793–1794, kiedy korpus nawowy rozbudowano w kierunku wschodnim (Varády 1989). W 1926 r. miały miejsce pierwsze prace konserwatorskie (Fülöp, Simon 1998).

          Wybudowany na planie prostokąta kościół jest prostą bryłą, o jednonawowym korpusie, z dwoma wejściami od południa. Wnętrze nawy kościoła nakrywa drewniany strop kasetonowy o wymiarach 7×21 m. Zachodnią część stropu, liczącą 84 kasetony, wykonano w 1774 r., wschodnią, liczącą 42 kasetony w 1794 (Varády 1989; Fülöp, Simon 1998). Na jednym z kasetonów stropu umieszczono inskrypcję, w której upamiętniono nazwiska i imiona snycerzy oraz malarzy, którzy go wykonali: Bede Pál Asztalos Legény Bányai Mihály Inas Tóth István. Wymieniony w inskrypcji Pál Beda działał także w odległej o 145 km od Jósvafő wsi Átány, na terenie komitatu Heves (Fülöp, Simon 1998). Drewniane ramy stropu pomalowano w pasy, a ramy poszczególnych kasetonów na kolor rdzawoczerwony, zaś ich pola kolorem niebiesko-białym z czerwonawym, pięciopłatkowym kwiatem pośrodku.

 

Lit.: Varády 1989, s. 138–139; Fülöp, Simon 1998, s. 1, 2, 4; https://hu.wikipedia.org/wiki/Református_templom_(Jósvafő); https://szallas.hu/programok/reformatus-templom-josvafo-p6975; https://tirek.hu/turizmus/telepulesek/josvafo/a-josvafoi-reformatus-templom/



14. Aggteleki Nemzeti Park, Kilátás az Északi-középhegységre Aggtelek környékén, 24.05.2025. Spotkanie z motylem Colias chrysotheme z rodziny bielinkowatych (Pieridae) na łące pomiędzy Jósvafő a Aggtelek stanowiło de facto ostatni etap wędrówek przez węgierski Aggteleki Nemzeti Park w maju 2025 r. Napotkanie i uwiecznienie w serii kadrów fotograficznych gatunku motyla dziennego, jaki w Polsce nie występuje, mogę uznać za sukces, jakkolwiek znacznie więcej satysfakcji przyniosłoby natknięcie się na zygzakowca kokornakowca (Zerynthia polyxena). Szczerze powiem, że z ogromnym żalem rozstawałem się z parkiem narodowym na terenie Średniogórza Północnowęgierskiego (węg. Észak-magyarországi-középhegység), tym bardziej, że następnego dnia zapowiadała się zdecydowana poprawa pogody. Doszedłem więc do prostego wniosku, iż wiosną kolejnego roku, to jest 2026, szlak mojej podróży powinien ponownie prowadzić przez Słowację i Węgry, a czas należy zagospodarować tak, by spędzić na pograniczu słowacko-węgierskim trzy, a nie dwa pełne dni. Zwłaszcza że w pełni wiosny pogoda na tendencje do niestabilności, a nadto wielu szlaków turystycznych przecinających Aggteleki Nemzeti Park nie zdołałem przewędrować podczas wizyt w latach 2023–2025.        

 

Zob. https://hu.wikipedia.org/wiki/Aggtelek; https://hu.wikipedia.org/wiki/Északi-középhegység



15. Plešivec, 25.05.2025. Rýchlik číslo 911 „Gemeran” zo smeru Zvolen osobná stanica vo smeru Košice, pravideľný odchod 7.36, prichádza na koľaj pri nástupišti 4. Nasledujúce stanice: Rožňava, Turňa nad Bodvou, Moldava nad Bodvou a Košice. 25 maja oznaczał koniec pobytu na pograniczu Słowacji i Węgier, a wraz z tym konieczność kontynuacji podróży bez przez cały dzień i całą noc nieprzerwanie. Pogoda w słowackich krainach Gemer, Malohont i Abov, a pewnie także na graniczącym z nimi  bezpośrednio Pogórzu Północnowęgierskim zmieniła się nie do poznania. Już we wczesnych godzinach rannych przywitało mnie słońce i czyste, niebieskie niebo. Pozostać mogło jedynie myślenie życzeniowe: „Gdybym tak dzisiaj, a nie dzień wcześniej powędrował szlakami turystycznymi Aggteleki Nemzeti Park na Węgrzech!”.

          Liczący zaledwie trzy wagony z lokomotywą spalinową 757 008-8 pociąg pospieszny „Gemeran”, jadący z miasta Zvolen, zabrał mnie do stacji Koszyce (Košice) bez przeszkód. Celowo podkreślam tę okoliczność, gdyż podczas przejazdu tą samą trasą rok i dwa lata wcześniej, na szlaku numer 160 prowadzono prace elektryfikacyjne, wobec czego pociąg, o którym piszę oraz każdy inny kursujący w rzeczonej relacji nie dowoził pasażerów w określonych godzinach do celu. Konieczna stawała się przesiadka do autobusów zastępczych, a konsekwencji następowało opóźnienie przyjazdu do Koszyc. 25 maja 2025 r. przypadł w niedzielę, co stanowiło niewątpliwą zaletę: przynajmniej na początkowym etapie długiej podróży uniknąłem nieprzyjemnych, niekiedy stresujących niespodzianek.  

 

Zob. https://www.vagonweb.cz/razeni/vlak.php?zeme=ZSSK&kategorie=R&cislo=911&nazev=Gemeran&rok=2025



16. Košice, 25.05.2025. Expres číslo 612 „Tatran” vo smeru Žilina a Bratislava hlavná stanica, pravideľný odchod 10.07, stoí pri nástupišti 1, koľaj 11. Za rušňom je riadeny vozeň 1. triedy, reštauračný vozeň a vozeň pre cestujúcích s deťmi. 4 prve vozne sú povinne miestenkové. Nasledujúce stanice: Kysak, Margecany, Spišská Nová Ves, Poprad-Tatry, Štrba, Litovský Mikuláš, Ružomberok, Kraľovany, Vrútky, Žilina, Považská Bystrica, Púchov, Trenčín, Trnava, Bratislava Vinohrady a Bratislava hlavná stanica.

Skład pociągu ekspresowego, którym 25 maja 2025 r. pokonałem odległość z leżącego w słowackiej krainie Abov miasta Koszyce (Košice) do stołecznej Bratysławy (Bratislava hlavná stanica) nie różnił się zanadto od pociągu o tym samym numerze i tej samej nazwie „Tatran”, którym podróżowałem rok wcześniej. Tworzyła go noszącą „geometryczny” design kolorów lokomotywa Škoda 350 017-0 oraz wagony dostosowane do najwyższej na Słowacji prędkości 160 km/h, reprezentujące serię Ampeer, WRRmeer, Bmpeer, Bdghmeer, Bmz i Bpeer. Mniej niż rok wcześniej rozczarowań spotkało mnie, jeśli chodzi o standard przewozu i tempo. Pociąg, o którym piszę, inaczej niż w zbliżonym majowym dniu rok wcześniej, miał składzie wagon restauracyjny WRRmeer, dzięki czemu mogłem sobie pozwolić podczas liczącej blisko pięć i pół godziny podróży na drobny posiłek z kawałka ciasta miodowego i herbaty z cytryną. No i oczywiście nie rozczarowało mnie tempo jazdy. Rok wcześniej (maj 2024) ten sam ekspres prowadzony był przez na pozór niewiele wolniejszą od Škody 350 lokomotywę serii Škoda 362. Niemniej w przejeździe całą swą rozkładową relacją, po dwutorowych szlakach o numerach 180 i 120 nie przekroczył ani przez moment 117 km/h, a na stacji docelowej w mieście stołecznym Słowacji miał znaczne opóźnienie. Zaskoczę może tym, że w wagonie, w którym jechałem 25 maja 2025 r. nie miałem przez całą drogę wglądu w elektroniczny prędkościomierz, zatem wszelkie dane co do tempa mogłem „podejrzeć” przez szybę w tylnych drzwiach sąsiedniego wagonu. Pomiędzy stacjami Košice, Poprad-Tatry oraz Žilina tempo pociągu nie było raczej „ekspresowe”, chwilami osiągał maksymalnie 100, 105 i 118 km/h. Pytanie, jakie w tym kontekście nasuwało się od lat: czy kiedykolwiek długotrwałe prace modernizacyjne linii kolejowej numer 180 pozwolą na rozwinięcie na niej prędkości większej niż 120 km/h, a tym samym na skrócenie rozkładowego czasu przejazdu pociągów, przynajmniej tych najszybszych, to jest ekspresowych, InterCity (które po zmianach rozkładu jazdy na dany rok bywają tymczasowo likwidowane) oraz międzynarodowych SuperCity Pendolino, InterCity RegioJet czy LeoExpress? Zapewne odpowiedzi brak. Krajowy ekspres „Tatran” 612, o którym mowa w tym opisie za stacją w Żylinie (Žilina) nabrał większej prędkości, osiągając do stacji Považská Bystrica maksymalnie 145 km/h, a następnie, aż do stacji docelowej Bratislava hlavná stanica – 150 do 155 km/h. Opóźnienia w Bratysławie oczywiście nie miał.               

 

Zob. https://www.vagonweb.cz/razeni/vlak.php?zeme=ZSSK&kategorie=Ex&cislo=612&nazev=Tatran&rok=2025



17. Bratislava Mlynské Nivy, 25.05.2025. Medzištátný autobus spoločnosti RegioJet vo smeru Wien Südtiroler Platz, pravideľný odchod 16.30, stoí pri nástupišti 5.

Na przejazd ze stolicy Słowacji do miasta stołecznego Austrii, podczas podróży w maju 2025 r. wybrałem zamiast pociągu autobus. Jedyny minus tego wariantu stanowiła konieczność przejścia na piechotę z bratysławskiego kolejowego dworca głównego (Bratislava hlavná stanica) na posadowioną w podziemiach potężnego centrum handlowego stację autobusową Mlynské Nivy. Czas na pokonanie odległości między obiema stacjami w miarę szybkim krokiem wynosi około trzydziestu pięciu minut. Można oczywiście skorzystać z tramwaju lub trolejbusu, ale kiedy pogoda dopisuje i ma się do dyspozycji odpowiednią rezerwę czasową, z mojego punktu widzenia nie ma sensu przepłacać za bilety na komunikację miejską. Niewątpliwym atutem istniejących pomiędzy Bratysławą a Wiedniem i z powrotem połączeń autokarowych spółki RegioJet s.r.o. jest znacznie niższa cena niż w przypadku kursujących pomiędzy oboma miastami pociągów. Co więcej, istnieje możliwość nabycia biletu na autokar RegioJet tylko w jedną stronę za niewielką sumę pieniędzy, oczywiście z odpowiednim wyprzedzeniem. Z kolei w przypadku pociągu, aby nie przepłacić należało kupić bilet tam i z powrotem, gdyż jedynie wówczas przysługiwała zniżka w ramach komunikacji przygranicznej. Jakkolwiek w związku z systematycznym drożeniem biletów kolejowych na rzeczoną trasę nawet ten wariant przestał się opłacać. Plan mojej podróży z Polski do Italii na przełomie maja i czerwca 2025 r. przewidywał przejazd przez Bratysławę tylko na trasie „tam”, z kolei „z powrotem”, by zaoszczędzić na czasie i pieniądzach, zamierzałem pominąć stolicę Słowacji.

 

Zob. https://regiojet.sk/


18. Wien Hauptbahnhof, 25.05.2025. Der NightJet 233/40233 nach Roma Tiburtina und La Spezia mit der Planabfahrt um 19.18 steht  auf Gleis 8. Der Zug 233 fährt weiter über: Wien Meidling, Wiener Neustadt Hauptbahnhof, Bruck an der Mur, Leoben Hauptbahnhof, Knittelfeld, Sankt Veit an der Glan, Klagenfurt Hauptbahnhof, Villach Hauptbahnhof / Tarvisio-Boscoverde, Padova, Bologna Centrale, Firenze Campo di Marte, Rimini, Roma Tiburtina.

Powiem wprost: nigdy podczas kilkunastu lat podróżowania nocnymi pociągami w relacjach transgranicznych z Austrii do Włoch ani z powrotem nie zawiodłem się na austriackim przewoźniku państwowym i zaiste nie spodziewałem się, że rok 2025 będzie wyjątkiem. Cały galimatias zaczął się od nabycia biletu przez Internet. Plan miał być taki, bym nocą z 25 na 26 maja 2025 r. przejechał od stacji Wien Hauptbahnhof do stacji Milano Rogoredo w wagonie z miejscami leżącymi, w składzie pociągu NightJet o numerze 233, jadącego docelowo do La Spezia. Bilet na maj, aby załapać się na najniższy próg promocji, kupiłem na przełomie grudnia i stycznia. Tymczasem… w marcu 2025 r. otrzymałem wiadomość SMS, że kurs pociągu nocnego w dniu, na którym miałem wykupiony przejazd nie odbędzie się (!). Tak się składa, że pociągi kategorii NightJet, jadące ze stolicy Austrii do Wiecznego Miasta oraz na Riwierę dzielone były na granicznej stacji Villach Hauptbahnhof, a jednocześnie łączone ze składami przybywającymi z Monachium (München Hauptbahnhof). Na skutek koszmarnych powodzi spowodowanych ekstremalnymi ulewami we wrześniu 2024 r. linie kolejowe miały ulec zniszczeniu, co w efekcie uniemożliwiać miało przyjazd „łączników” ze stolicy Bawarii. Decyzja ze strony Kolei Austriackich (ÖBB) zapadła więc, by cały pociąg w relacji Wien/München Hauptbahnhof–Milano Rogoredo–La Spezia Centrale w dniu, w którym miałem nim jechać, odwołać. Aby się upewnić, napisałem e-mail do biura obsługi pasażera osobiście i niestety owa zaiste niekorzystna dla mnie informacja została potwierdzona. Bilety w cenach promocyjnych generalnie nie podlegają wymianie ani zwrotowi, udzielono mi jednak adnotacji ze względu na działanie siły wyższej (w tym przypadku klęski żywiołowej) i otrzymałem zwrot całej uiszczonej płatności, ale za jej równowartość mogłem nabyć w zamian... bilet na miejsce siedzące. Wiadomości SMS informujące o odwołaniu przejazdu rzeczonego pociągu otrzymałem w ciągu kolejnych miesięcy (od marca do maja) jeszcze co najmniej pięć razy. Nieszczęśliwy splot okoliczności spowodował, że nie tylko straciłem możliwość podróży w kuszecie, ale także kosztował mnie dodatkową przesiadkę we Florencji, a co za tym idzie, kolejny wydatek na przejazd na trasie Firenze Santa Novella–Milano Centrale. Ten ostatni na szczęście nie był wysoki.

          Przysłowiową „wisienką na torcie” okazał się sam dzień (25 maja), w którym znalazłem się na dworcu Wien Hauptbahnhof i niebawem miałem wsiąść do pociągu. Wtedy wyszło na jaw, iż wbrew kilkakrotnie wysyłanej mi SMS-em informacji o rzekomym odwołaniu pociągu, przejazd na interesującej mnie trasie odbędzie się (sic!). Czyli mogłem nie zwracać nabytego wcześniej biletu i nie tracić miejsca w kuszecie. Kto jednak mógł o tym wiedzieć z odpowiednim wyprzedzeniem czasowym?! Szczerze powiedziawszy czułem się oszukany. Ale i na tym nie skończyły się niespodzianki. Kompletnie rozczarował mnie standard wagonów z miejscami siedzącymi, reprezentujących nową generację NightJet. Dla zainteresowanych, zamieszczam link z opisem i zdjęciami wagonu serii Bfmpz 80-91. Teoretycznie miała być to seria wygodniejsza, nowocześniejsza, dostosowana do prędkości 230 km/h, a nadto do potrzeb osób z niepełnosprawnością. Nie wiem, jakie wrażenia z podróżowania takim wagonem mogą mieć osoby niepełnosprawne, ale ja jako osoba bez niepełnosprawności uważam go za porażkę do sześcianu. Siedziska w wagonie tej serii są bardzo niewygodne, brakuje możliwości ich odchylania do tyłu, zatem jazda przez około ośmiu do dziesięciu godzin nocnych oznacza leczenie bólu karku przez kolejny dzień. Nie wspomnę o dosłownie idiotycznie zaprojektowanych toaletach pokładowych. Umywalki wyposażone są w fotokomórkowy system otwierania dozownika wody, podawania mydła płynnego, a następnie suszenia rąk, ale synchronizacja urządzeń jest fatalna. Mało tego, podczas spłukiwania dłoni z mydła i/lub ich osuszania narażonym się jest na kilkakrotne uderzenie się o kant lustra, które dosłownie zachodzi na umywalkę. Powiem z rozbrajającą szczerością, że podróżowanie w starszej generacji wagonach z przedziałami było o niebo wygodniejsze! Czy wobec tego faktu popularność pociągów państwowego przewoźnika NightJet może spaść na rzecz wchodzącego na rynek od 2023 r. prywatnego przewoźnika European Sleeper? Pociągi tego ostatniego składają się z pieczołowicie zmodernizowanego starszego taboru i gdybym miał wybór, bez chwili wahania zdecydowałbym się na tę opcję. Jednakże European Sleeper w 2025 r. obsługiwał bardzo mało relacji, a w przypadku Italii dojeżdżał jedynie do Wenecji.                     

Zob. https://www.vagonweb.cz/razeni/vlak.php?zeme=%C3%96BB&kategorie=NJ&cislo=233/232&nazev=&rok=2025; https://www.vagonweb.cz/fotogalerie/A/OeBB_Bfmpz-8091.php


19. Firenze Santa Maria Novella, 26.05.2025. Il treno InterCity 580 di Trenitalia, proveniente da Terni e diretto a Milano Centrale, delle ore 8.21 è in arrivo al binario 9. Il treno partirà oggi con 10 minuti di ritardo. Ferma a: Prato Centrale, Bologna Centrale, Modena, Reggio Emilia, Parma, Fidenza, Piacenza, Lodi, Milano Rogoredo e Milano Centrale.

Przesiadka wymagająca nie tylko zmiany środka transportu, ale także dworca nie była dla mnie nowością. Jednakowoż pozostałem trochę zły i rozczarowany, skoro podróż z Wiednia do Mediolanu przez Florencję wynikała z kilkakrotnie podanej mi do wiadomości błędnej informacji o rzekomym odwołaniu pociągu bezpośredniego. Do Florencji w dniu 26 maja przybyłem kilkanaście minut przed siódmą rano, zastałem więc miasto dopiero budzące się do życia. Nie stanowiło wielkiego kłopotu przejście z niewielkiego, przelotowego dworca Firenze Campo di Marte na główny, zlokalizowany tuż obok murów historycznego centrum końcowy dworzec Firenze Santa Maria Novella. Ulice prowadzące z jednej stacji na drugą były w przeszłości przeze mnie wielokrotnie przewędrowane, mam na myśli wizyty we Florencji w latach 2008, 2015 czy 2016.

Z dziewiątego peronu dworca Santa Maria Novella zabrał mnie pociąg InterCity w formie push-pull, złożony z jednostronnej lokomotywy E.401 007 z wagonami A 1990, B 2990, BHR 8590 i sterowniczym nPB 8098. Pociąg, o którym myślę, jechał ze stacji Firenze Santa Maria Novella do stacji docelowej Milano Centrale około czterech godzin, a zatrzymał się między innymi w miastach Bolonia, Modena, Parma, Piacenza. Dla porównania kolejami dużych prędkości, takimi jak .italo czy Frecciarossa, ową liczącą 306 km odległość można pokonać w zaledwie godzinę i czterdzieści minut. Mi jednak zależało, by nieprzewidziany naddatek dystansu obciążył mnie jak najmniejszym kosztem. Co więcej, po autentycznym rozczarowaniu komfortem najnowszej generacji wagonów pociągu nocnego NightJet, którym przyjechałem ze stolicy Austrii do Florencji, pieczołowicie zmodernizowane wagony klasy II, serii B 2990, eksploatowane na włoskich składach InterCity, okazały się wprost promieniujące luksusem, przynajmniej na tyle, by zażyć trochę snu i dać ulgę nadwyrężonemu karkowi podczas męczącej jazdy nocą.          

 

Zob. https://www.vagonweb.cz/razeni/vlak.php?zeme=TI&kategorie=IC&cislo=580&nazev=Intercity%20Giorno%20&rok=2024


20. Milano Centrale, 26.05.2025. Il treno InterCity 580 proveniente da Terni è arrivato al binario 19.

Pociąg InterCity o numerze 580 zakończył relację na największym i najwięcej połączeń obsługującym dworcu kolejowym w Mediolanie (Milano Centrale), gdzie zatrzymał się przy peronie 19. Kto bardziej spostrzegawczy, pewnie zwrócił uwagę, iż kilka wagonów klasy II serii B 2990, zwłaszcza pierwszy za sterowniczym npB 8098 otrzymało nieco inny niż we wcześniejszych latach kolorystyczny design, oparty na geometrycznym schemacie kolorów niebieskiego, szarego i jasnopopielatego. Mnie osobiście zastanowiło, z czego ta okoliczność mogła wynikać. Czy chodzi w tym przypadku o przemalowanie eksploatowanych na włoskich składach InterCity wagonów drugiej klasy tak, by wyraźniej odróżniały się wizualnie od wagonów klasy pierwszej, czy też rozpoczął się proces zmiany schematu barwnego, który niebawem obejmie cały tabor kolejowy będący w eksploatacji na kategorii InterCity. Pesymistycznie, wobec utrzymującego się na kanwie kolei europejskich od lat wielu trendu ujednolicania pociągów pod wszelkimi względami, za bardziej prawdopodobny uważam wariant drugi.      

 

Zob. https://www.vagonweb.cz/razeni/vlak.php?zeme=TI&kategorie=IC&cislo=580&nazev=Intercity%20Giorno%20&rok=2024


21. Milano, Il tram numero 5 proveniente da Ospedale Maggiore e diretto a Rimembranze di Lambrate, 26.05.2025. Ostatnich kilka wpisów poświęconych było pojazdom szynowym i w tej tematyce nadal pozostaniemy. Jednakowoż przyjrzymy się teraz taborowi komunikacji miejskiej. Otóż znalazłszy się w Mediolanie uwagę naszą przyciągnąć może zaskakująco niewielka liczba nowoczesnych tramwajów. Zdecydowaną większość stanowią zaś zazwyczaj jedno- rzadziej dwuwagonowe lub przegubowe pojazdy przywodzące na myśl pejzaż miast europejskich przed czterdziestoma, pięćdziesięcioma, sześćdziesięcioma, a nawet blisko stu laty. By nie być gołosłownym, wymienić wśród nich przykładowo czteroosiowe serie 1500 (na zdjęciu), znane na mediolańskich torach od lat 1927–1928, dwuosiowe, znane od lat 1924–1928 wagony serii 600, dwuosiowe, produkowane od lat 1947–1948 wagony serii 700 czy trójczłonowe, przegubowe, znane od  lat 1956–1960 pojazdy serii 4100. Dlaczego na kanwie mediolańskiego transportu miejskiego są one tak często spotykane, a niewiele pojazdów starego taboru wycofuje się z eksploatacji, by zastąpić go nowym? Gwoli prawdzie owe tramwaje starszej generacji są rodzajem technicznej wizytówki miasta. Mieszkańcy Mediolanu ogromnie do nich przywykli, nie tylko do ich żółtej bądź pomarańczowej szaty barwnej, ale zwłaszcza do budzącego miasto ze snu we wczesnych godzinach rannych stukotu kół o szyny. Zaiste nie wyobrażają sobie mieszkańcy, można było ich miasto owego „wizytówkowego” taboru tramwajowego pozbawić. Byłoby to niczym odebranie miastu tożsamości.


22. Milano, Parco Sempione vicino al Castello Sforzesco, 27.05.2025. Park zwany Parco Sempione, w dialekcie mediolańskim Parch Sempion, stanowi zajmującą powierzchnię 386000 km2 strefę zieleni miejskiej, wytyczoną w dobie Ottocenta (XIX w.) nieopodal zamku Castello Sforzesco. Uczciwie powiedziawszy, dwa niepełne dni pobytu w Mediolanie w maju 2025 r. niespecjalnie poświęciłem zwiedzaniu miasta. Stanowiącą rodzaj architektonicznego dokumentu historycznego budowlę, siedzibę signori, a następnie książąt Mediolanu poznałem znacznie skrupulatniej będąc w tym mieście w kwietniu 2008 r. Spacerując alejami posadowionego za zamkiem Parco Sempione wiosną siedemnaście lat później zauważyłem prawdziwie urozmaicone pod względem etnicznym i językowym grupy odwiedzających. Podobnie międzynarodowe towarzystwo miałem okazję spotkać w miejscu, gdzie znalazłem zakwaterowanie przy via Alvise Cadamosto. Kwatera ta była de facto niewielkim, kameralnym schroniskiem młodzieżowym, prowadzonym przez przedstawiciela organizacji AirBnB (dla przypomnienia: ja też należę do tej organizacji). Wśród gości zakwaterowanych w ośmioosobowym pokoju natknąłem się na dwudziestoparoletnią Turczynkę. Pochwaliłem się, że jestem na początkowym etapie nauki języka kazachskiego i zaproponowałem, byśmy na podstawie określonego zestawu znanych mi słów czy bardzo prostych zdań znaleźć różnice czy podobieństwa pomiędzy językami tureckim i kazachskim. Mnie samego zaskoczył fakt, iż mimo przynależności obu języków do tej samej rodziny turkijskiej, jednakże do odrębnych grup językowych podobieństw okazało się być sporo (sic!). Gwoli uściśleniu język turecki zaliczany jest do grupy oguzyjskiej, kazachski zaś do kipczackiej. 


Zob. https://it.wikipedia.org/wiki/Parco_Sempione_(Milano)



23. Milano Rogoredo, 28.05.2025. Il treno InterCity 607 di Trenitalia, delle ore 8.38, proveniente da Milano Porta Garibaldi e diretto a Lecce è in arrivo al binario 8. Ferma a: Lodi, Codogno (fermata non prevista), Piacenza, Fidenza, Parma, Reggio Emilia, Modena, Bologna Centrale, Faenza, Forlì, Cesena, Rimini, Riccione, Pesaro, Fano, Senigallia, Ancona, Civitanova Marchè, Porto San Giorgio-Fermo, San Benedetto del Tronto, Giulianova, Pescara Centrale, Vasto-San Salvo, Termoli, San Severo, Foggia, Barletta, Trani, Bisceglie, Molfetta, Bari Centrale, Monopoli, Lecce.

Nie będę zbytnio rozpisywać się na temat szczegółów podróży 27 maja 2025 r. z Mediolanu do leżącego na terenie Apulii Bitonto, zwłaszcza że nie różniła się ona zanadto od podróży w bardzo zbliżonym czasie rok wcześniej z Mediolanu do Trani. Przeważającą część trasy pokonałem tym samym co rok wcześniej pociągiem InterCity, który przemierzał te same szlaki kolejowe, a pod względem składu też niewiele się różnił. Może poza tym, że niektóre wagony serii B 2990 zostały przemalowane według „geometrycznego” schematu barwnego szaro-niebiesko-jasnopopielatego. Jedynie raz jeszcze podkreślę, iż ogromną zaletę kolejowego przewoźnika państwowego (Trenitalia / Ferrovie dello Stato) stanowi fakt obsługiwania długich, nierzadko ciągnących się na dystansie ponad 1000 km relacji pociągami kategorii wspomnianej wyżej. Do popularności włoskich pociągów InterCity przyczyniać się może zarówno przystępna cena biletów, zwłaszcza w progach promocyjnych, jak i gruntowna modernizacja taboru. Jedyną wadę pociągów InterCity w Italii, o czym też już pisałem, stanowi brak wagonów restauracyjnych bądź barowych w ich składach, co w przypadku przejazdów bezpośrednich na odległościach od kilkuset do ponad tysiąca kilometrów może być uciążliwe.

          Pozwolę sobie na małą ciekawostkę dotyczącą przejazdu na krótkiej trasie pomiędzy miastami Bari i Bitonto w Apulii. Aby dostać się drogami żelaznymi z jednego miasta do drugiego, trzeba skorzystać z usług lokalnego, niezależnego od państwowej spółki Trenitalia przewoźnika Ferrotramviaria del Nord Barese (FNB). Faktycznie, pociągi w formie elektrycznych zespołów trakcyjnych serii ETR 452 przypominać mogą nieco tramwaje miejskie, zatem miano Ferrotramviaria wydaje się adekwatne. Drogą niewielkiej dygresji dodam, że pojazdy elektryczne ETR 452 są eksploatowane w ruchu regionalnym także na kanwie Włoskich Kolei Państwowych (Trenitalia / FS), jakkolwiek w odmiennym schemacie kolorystycznym. Te podlegające spółce Ferrotramviaria del Nord Barese malowane są kolorami żółto-czarno-białymi i oznaczone znakiem firmowym z motywem centaura. W mieście Bari odjeżdżają z osobnej, przeznaczonej tylko dla nich stacji, po czym wjeżdżają na regionalną linię Ferrovie Appulo-Lucane, wiodącą w kierunku Ruvo di Puglia oraz Andrii. Dwie stacje w mieście Bitonto, które stanowiło cel mojej podróży, to jest Bitonto Medici i Bitonto Centrale, znajdują się przy rzeczonym drugorzędnym szlaku kolejowym i zatrzymują się na nich tylko pociągi noszące wspomniany wyżej żółto-czarno-biały kolorystyczny design.


Zob. https://www.vagonweb.cz/razeni/vlak.php?zeme=TI&kategorie=IC&cislo=607&nazev=Intercity%20Giorno%20&rok=2024; https://ferrotramviaria.it/web/guest/home



24. Bitonto, Junior Suite Conte Gentile nel Palazzo Antica Via Appia in via Porta Robustina, 28.05.2025. Zanim przejdę do ciekawszych z mojego punktu widzenia obiektów w apulijskim mieście Bitonto napiszę parę zdań na temat miejsca zakwaterowania, które znalazłem… w pałacu miejskim przy via Porta Robustina, zwanym Palazzo Antica Via Appia. Uprzedzając pytanie, ile mogła wynosić astronomiczna cena za dobę w tej historycznej kwaterze, odpowiadam wprost: dzięki skrupulatnie i z odpowiednim wyprzedzeniem czasowym wyszukanej ofercie z internetowej strony https://www.booking.com sześć nocy ze śniadaniem kosztowało mnie relatywnie tanio. Zastrzeżono jednak, że po dokonaniu rezerwacji i wpłaty zadatku karta płatnicza lub kredytowa będzie automatycznie obciążana wyznaczoną kwotą ceny promocyjnej w pierwszym dniu pobytu. Rezygnacja z możliwością zwrotu pieniędzy lub zmiana terminu nie przysługiwały.

Ów Palazzo Antica Via Appia był rezydencją miejskiego podestà w historycznym centrum Bitonto, przekształconą w czasach nam współczesnych w luksusowy pensjonat typu Bed & Breakfast. Wnętrza obiektu wyposażone są meblami z dawnych epok, ściany ozdobione gobelinami z okresu od renesansu do klasycyzmu, a prawdziwe materialne świadectwa historii obiektu oraz pasji kolekcjonerskiej zamieszkującego go rodu arystokratycznego stanowią obrazy, inkunabuły, starodruki, wyroby rzemiosła artystycznego i sztuki użytkowej (na przykład sztućce, zegarki) oraz oprawione w ramy rękopiśmienne dokumenty historyczne. Palazzo Antica via Appia dysponuje trzema eleganckimi pokojami oraz trzema apartamentami typu junior suite. Zajmowałem jedną z tych ostatnich, dokładniej Junior suite hrabiego Gentile. Pomieszczenie wyposażone meblami z okresu Ottocenta (XIX w.), ze ścianami pokrytymi ciemnoniebieską tapetą ze złotymi stylizowanymi motywami jabłka granatu i sufitem wypełnionym klasycystycznym malowidłem ściennym upamiętnia hrabiego imieniem Diego Gentile, szlachcica często bawiącego na dworze Burbonów, a zarazem jedną z bardziej wpływowych osobistości w Królestwie Neapolu.

We wszystkich wnętrzach Palazzo Antica Via Appia historia znakomicie współgra z nowoczesnością. Z jednej strony mamy antyczne meble, malowidła w technice oleju na płótnie, wyroby dawnego rzemiosła artystycznego, z drugiej klimatyzatory, oświetlenie elektryczne, telewizory LCD, routery zapewniające szybkie łącze Wi-Fi, a w kuchni dla gości lodówkę, kuchenkę indukcyjną z piekarnikiem, toster, czajnik elektryczny, zmywarkę.      


Zob. https://www.palazzoanticaviappia.it/



25. Bitonto, Concattedrale Santa Maria Assunta, 29.05.2025. Konkatedra Santa Maria Assunta w Bitonto należy do archidiecezji Bari-Bitonto i stanowi jeden z materialnych symboli narodowych Italii. Jednocześnie jest jednym z najmniej poddanych przebudowom obiektów reprezentujących romanizm apulijski (Coarelli, Santucci 1966). Istnienie diecezji Bitonto, zgodnie z zachowanym materiałem źródłowym, datować można od 1089 r., kiedy na czele jej stał biskup Arnulf, a kres jej istnienia przypada na 1986 r., kiedy doszło do jej połączenia z archidiecezją Bari.

Rzeczoną katedrę wzniesiono w ciągu XII w., na wzór niedaleko od niej znajdującej się bazyliki San Nicola w Bari, a w jej wnętrzu zachowała się romańska ambona z ciekawą dekoracją mozaikową (Mola 2007). Początek budowy kościoła poprzedzającego dzisiejszy, którego pozostałości odkryto podczas ostatnich prac konserwatorskich, datuje się na 1087 r. i wiadomo, że budowlę tę ukończono w 1095 r. Dane te oparte są na zachowanym do naszych czasów dokumencie rękopiśmiennym, przechowywanym w archiwum kościoła San Silvestro. W 1114 r. miała miejsce konsekracja, prawdopodobnie kościoła poprzedzającego dzisiejszy.

Dzisiejszą budowlę wzniesiono w historycznym centrum miasta w ciągu XII i XIII w. (Finocchi, Corbella 1978). Bryłę katedry ukończono w kształcie zbliżonym do dzisiejszego pod koniec XII w. Około połowy Duecenta (XIII w.) zakończono prace nad dekoracją na zewnątrz i wewnątrz budowli, na przykład nad romańską amboną, portalem głównym i ozdobionym obfitą dekoracją oknem w ścianie od strony wschodniej (Finocchi, Corbella 1978).

Budowla, jak już wspomniano, wzorowana na bazylice San Nicola w Bari, reprezentuje rozwinięte formy architektury romańskiej na terenie Apulii. Uwagę warto zwrócić na przykład na bogato zdobiony portal romański oraz rozetę, pierwszą na terenie Apulii ze zwieńczeniem w formie sfinksa i flankowaną dwiema figurami lwów na podwieszonych kolumienkach. We wnętrzu krypty odkryto dekorację mozaikową obrazującą gryfa. Wejście do świątyni poprzedzać miał portyk, co potwierdzają zachowane na fasadzie pozostałości impostów wspierających arkady oraz filarów, jakkolwiek najpewniej nigdy go nie wybudowano.

Zadaszenie korpusu nawowego katedry odpowiada zarysowi fasady, z wywyższeniem zadaszenia nawy głównej. Ścianę nawy środkowej akcentują okna monoforialne, poprzedzone balustradkami i zwieńczone arkadami podwieszonymi. Ściany boczne ramion transeptu zakomponowane są identycznie jak ściany zewnętrzne nawy głównej. Jeśli zaś chodzi o elewacje północną i południową ramion transeptu w ich strefach górnych znajdują się cztery okna biforialne, w dolnych po trzy ślepe arkady z wpisanymi w każdą z nich parę mniejszych ślepych arkad. Szczytowa strefa elewacji południowej transeptu wyróżnia się w stosunku do jego elewacji północnej obecnością rozety, którą, podobnie jak rozetę na fasadzie, zamknięto w dodatkowej arkadzie wspartej na dwóch sfinksach i zwieńczonej dwiema figurami gryfów. W szczycie północnej elewacji transeptu zamiast rozety znajduje się kolisty otwór.

 

Lit.: Coarelli, Santucci 1966, s. 157; Finocchi, Corbella 1978, s. 158, 159; Mola 2007, s. 88; https://it.wikipedia.org/wiki/Concattedrale_di_Bitonto



26. Bitonto, Concattedrale Santa Maria Assunta, Facciata, 29.05.2025. Fasada konkatedry Santa Maria Assunta w Bitonto, z dwiema występującymi przed jej lico lizenami, rozczłonkowana jest trójdzielnie, z wywyższoną częścią środkową odpowiadającą nawie środkowej. Każda z trzech osi fasady ma osobny portal. Górną strefę fasady kościoła akcentują ślepe arkady oraz wzbogacają cztery okna biforialne: po jednym powyżej portali bocznych i dwa ponad portalem środkowym. Dwa biforia nad portalem głównym flankują kolumienki podtrzymujące zamykające je półkoliste arkady. W najwyższej strefie środkowej osi fasady uwagę zwraca szesnastoramienna rozeta, wkomponowana w półkoliście zwieńczoną niszę, z arkadą podtrzymywaną przez dwa sfinksy i zwieńczoną figurami lwów (Finocchi, Corbella 1978; Mola 2007). 


Lit.: Finocchi, Corbella 1978, s. 159; Mola 2007, s. 88; https://it.wikipedia.org/wiki/Concattedrale_di_Bitonto



27. Bitonto, Concattedrale Santa Maria Assunta, Portali nella facciata, 29.05.2025. Portal do nawy głównej konkatedry Santa Maria Assunta w Bitonto zawiera bogatą dekorację rzeźbiarską, wypełniającą podwójne archiwolty i przedstawiającą głównie motywy zoomorficzne i roślinne, a ponad nim wznosi się dodatkowa arkada, wypełniona obfitym reliefem o motywie liści akantu i zwieńczona figurką pelikana, który zgodnie z treścią legendy z bestiariusza, rozpruł swą własną pierś, by nakarmić głodne pisklęta, a w symbolice sakralnej stanowił odpowiednik ofiary Jezusa Chrystusa na Krzyżu i hojności Kościoła (Finocchi, Corbella 1978). Dodatkową arkadę ponad portalem podtrzymuje para kamiennych gryfów trzymających swe upolowane ofiary w pazurach. Całość spoczywa na dwu kolumnach zwieńczonych kapitelami korynckimi, spoczywających na dwu lwich protomach wielkości naturalnej. W dekoracji rzeźbiarskiej belkowania portalu, w reliefie wypukłym zobrazowano Zwiastowanie, Nawiedzenie, Hołd Trzech Króli i Ofiarowanie Dzieciątka Jezus w świątyni (Finocchi, Corbella 1978). W tympanonie portalu, również w reliefie wypukłym, zobrazowano scenę Zmartwychwstania (Mola 2007).

Dwa pozostałe portale, stanowiące wejścia do naw bocznych, są mniejsze od środkowego, jakkolwiek również mają ozdobione rzeźbiarsko wsporniki i belkowania, a tympanony bez dekoracji. Tympanon portalu północnego, tak jak w przypadku środkowego, zaopatrzony jest w balustradkę.

 

Lit.: Finocchi, Corbella 1978, s. 159; Mola 2007, s. 88; https://it.wikipedia.org/wiki/Concattedrale_di_Bitonto



28. Bitonto, Concattedrale Santa Maria Assunta, Prospetto meridionale, 29.05.2025. Elewacja południowa konkatedry Santa Maria Assunta w Bitonto, zwrócona w stronę Placu Katedralnego, artykułowana jest dwustrefowo, gdzie strefę górną tworzą galeryjki sześcioarkadkowe z kolumienkami z kapitelach w formie wybitnie zróżnicowanych ludzkich głów. Dolną strefę artykulacji tworzą głębokie nisze zwieńczone półkolistymi arkadami, każda z niewielkim oknem ostrołukowym, a ostatnia od wschodu z portalem zwanym Porta della Scomunica (Finocchi, Corbella 1978). Właśnie z tego portalu papież Grzegorz IX (1160/70–1241, pontyfikat 1227–1241) podał do wiadomości publicznej ekskomunikę cesarza Fryderyka II Hohenstaufa (1198–1250, cesarz rzymski narodu niemieckiego w latach 1220–1250) za opóźnienie w podjęciu ślubowanej krucjaty przeciw sułtanowi Al Kalimowi w 1227 r. Ponad wspomnianym „Portalem Ekskomuniki” znajduje się okno monoforialne z balustradką. Elewacja północna katedry różni się od południowej obecnością sześciu smukłych okien monoforialnych zwieńczonych łukami półkolistymi.

 

Lit.: Finocchi, Corbella 1978, s. 159; https://it.wikipedia.org/wiki/Concattedrale_di_Bitonto



29. Bitonto, Concattedrale Santa Maria Assunta, Zona apsidale, 29.05.2025. Od wschodu konkatedrę w Bitonto zamyka trójścienny aneks: dwie ściany wysokością zbliżone są do szczytów północnej i południowej elewacji transeptu, a trzecia ściana zamyka kościół od wschodu zamiast apsydy. W południową część wschodniego aneksu wbudowana jest dzwonnica (campanile) na planie kwadratu, wzniesiona w XIII w., przebudowywana w latach 1486–1488 i 1630, a w ostatniej ćwierci XX w. poddana odbudowie (Finocchi, Corbella 1978). Szereg ślepych arkad akcentuje ścianę wschodnią aneksu zamykającego kościół od wschodu. Najbardziej ozdobną część wschodniej elewacji kościoła katedralnego stanowi wielkie okno z dekoracją rzeźbiarską przypominającą rzeźbę architektoniczną portalu głównego. Dwa lwy podtrzymują kolumny flankujące okno, a powyżej okna mieści się dodatkowa arkada, wsparta na bogato zdobionych konsolach. Ponad wspomnianym oknem znajduje się szersze okno z półkolistą arkadą o zwężających się w głąb archiwoltach.

 

Lit.: Finocchi, Corbella 1978, s. 159; https://it.wikipedia.org/wiki/Concattedrale_di_Bitonto



30. Bitonto, Concattedrale Santa Maria Assunta, Interno, 29.05.2025. Wnętrze konkatedry Santa Maria Assunta w Bitonto reprezentuje dziś stylistykę romańską, po usunięciu śladów barokizacji, a nawę główną nakrywa strop drewniany z końca Ottocenta (XIX w.), wykonany według projektu architekta Ettore Bernicha (1850–1914) (Finocchi, Corbella 1978). Rzut poziomy kościoła ma kształt krzyża łacińskiego, a wnętrze odzwierciedla układ trójnawowy, gdzie każdą nawę zamyka od wschodu półkolista w rzucie poziomym apsyda. Tak jak wiele innych kościołów na terenie Apulii, konkatedrę w Bitonto przebudowano w XVIII w., głównie wypełniając wnętrze sztukateriami i innymi dekoracjami, jednakże przywrócono mu wygląd zbliżony do oryginalnego podczas XIX-wiecznych prac konserwatorskich.

Po obu stronach apsydy zamykającej od wschodu nawę środkową kościoła katedralnego zachowały się fragmenty dwóch filarów, które miały podtrzymywać kopułę, nigdy nie wybudowaną. Strop drewniany nakrywający wnętrze nawy głównej i transeptu zdobiony jest polichromią, natomiast wnętrza naw bocznych nakrywają sklepienia żaglaste. Nawę główną oddzielają od naw bocznych szeregi arkad spoczywających na kolumnach o kapitelach korynckich. Ponad dwoma szeregami sześciu arkad międzynawowych mieści się po sześć przezroczy tryforialnych odpowiadających emporom.

 

Lit.: Finocchi, Corbella 1978, s. 159; https://it.wikipedia.org/wiki/Concattedrale_di_Bitonto



31. Volo di Alessandro, rilievo al capitello nella fila di sinistra, Concattedrale Santa Maria Assunta, Bitonto, 29.05.2025. Na szczególną uwagę zasługuje jeden z kapiteli podtrzymujących arkady między nawą główną i północną konkatedry Santa Maria Assunta w Bitonto. Zdobi go relief przedstawiający Wstąpienie Aleksandra Wielkiego do nieba na wozie ciągniętym przez dwa gryfy i następujący po nim spektakularny upadek. Jest to scena tak zwanego Lotu Aleksandra Wielkiego, temat ikonograficzny często obrazowany w sztuce romańskiej, a zaczerpnięty z dziedzictwa antyku upamiętnionego w Romansie o Aleksandrze pióra Pseudo-Kallistenesa, datowanym na około 200 r. n.e. (Frugoni 1991). Ogólne wiadomości o Aleksandrze Wielkim podano w Starym Testamencie, a dokładniej w Pierwszej Księdze Machabejskiej (1 Mch 1, 1–4): „Aleksander, syn Filipa Macedońskiego, wyruszył z kraju Kittim i po zwycięskich walkach pokonał Dariusza, króla Persów i Medów, i w jego miejsce objął panowanie najpierw nad Helladą. Prowadził on wiele wojen: zdobył [wiele] umocnionych miejscowości i wytracił królów [rządzących na swych] ziemiach. Przeszedł on aż na krańce świata, a nabrał łupów od wielu narodów. Cała ziemia przed nim zamilkła, jego zaś serce wbiło się w pychę. Zebrał bowiem bardzo liczne wojsko i rządził państwami, narodami i [ich] władcami tak, że płacili mu daniny”. W sztuce średniowiecznej postać Aleksandra Wielkiego postrzegana była zarówno w świetle pozytywnym, jak negatywnym. W tym ostatnim duchu postrzegał go zwłaszcza chrześcijański teolog Paweł Orozjusz (ok. 385–ok. 423), czego dowodzi jego najważniejsze pismo zatytułowane Siedem ksiąg historii przeciw poganom (Historiarum libri septem adversus paganos). Tamże Aleksander Wielki ukazany został jako uosobienie szatańskiej pychy i wszelkich przywar. Ta myśl o hellenistycznym władcy utrzymała się zwłaszcza w XII w., czyli w czasie, kiedy odkuto kapitele kolumn międzynawowych konkatedry w Bitonto. Obecność sceny lotu i upadku Aleksandra we wnętrzu budowli sakralnej miała budzić jednoznaczne skojarzenia z opisaną w Biblii próbą sięgnięcia nieba poprzez Wieżę Babel (Frugoni 1991).    

 

Lit.: Frugoni 1991: https://www.treccani.it/enciclopedia/alessandro-magno_%28Enciclopedia-dell%27-Arte-Medievale%29/; https://it.wikipedia.org/wiki/Concattedrale_di_Bitonto



32. Pulpito in marmo ricostruito di pezzi dell’ambone e del ciborio, Concattedrale Santa Maria Assunta, Bitonto, 29.05.2025. Marmurowa kazalnica we wnętrzu konkatedry Santa Maria Assunta w Bitonto jest pochodzącą z okresu Settecenta (XVIII w.) rekonstrukcją, wykonaną z niekompletnie zachowanych fragmentów dawnej, średniowiecznej ambony oraz cyborium. Na zachowanym fragmencie rzeczonego cyborium inskrypcja odtworzona w 1744 r. mówi, że zostało ono wykonane na zamówienie biskupa Domenicusa, a autorem był „Gualterius […] de Foggia […] qui sic bene sculpsit annis millenis transactis bisque vicenis / insuper addendis annis plusque ducentis” (Mongiello 1970; Cataldo 2003). Zarówno cyborium, jak i ambona datowane są na około 1240 r., a przypisuje się je wzmiankowanemu w cytowanej inskrypcji apulijskiemu rzeźbiarzowi okresu Duecenta Gualtiero da Foggia (XIII w.) (Cataldo 2003). Cyborium rozmontowano w 1651 r., z nakazu biskupa Alessandra Crescenzi (1607–1688), a opis jego zachował się w pochodzącej z 1620 r. Santa Visita biskupa Giambattisty Stella (Valente 1901; Cataldo 2003).

Zmontowana wtórnie w XVIII w., z zachowanych fragmentów ambony i cyborium kazalnica we wnętrzu konkatedry w Bitonto przypomina prostokątną w rzucie poziomym skrzynię, podtrzymywaną czterema kolumnami. Jej ściana frontowa składa się z wysokiej artystycznej klasy fragmentów, ozdobionych motywami geometrycznymi i roślinnymi, a nadto inkrustowanych barwionym szkłem.

 

Lit.: Valente 1901, s. 30 i n.; Mongiello 1970, s. 88; Cataldo 2003: https://www.treccani.it/enciclopedia/gualtiero-da-foggia_(Dizionario-Biografico)/; https://it.wikipedia.org/wiki/Concattedrale_di_Bitonto



33. Ambone romanico, 1229, Concattedrale Santa Maria Assunta, Bitonto, 29.05.2025. Wśród elementów wyposażenia wnętrza korpusu nawowego konkatedry w Bitonto na uwagę z pewnością zasługuje kazalnica, dziś umieszczona po południowej stronie nawy środkowej, dawniej znajdująca się pomiędzy dwiema ostatnimi kolumnami arkad międzynawowych na północ od nawy głównej. Dzieło to wykonano niemal w całości z marmuru, a pulpit na księgę wypełniono bogatą dekoracją rzeźbiarską w formie ornamentu palmetkowo-plecionkowego. Pulpit podtrzymuje znacznych rozmiarów stylizowana figura orła, a konsola dla tej ostatniej ma formę przykucniętego atlanta. Na ambonie umieszczono rzeźbione symbole Czterech Ewangelistów, z kolei na poręczy schodów podobizny cesarzy rzymskich z dynastii Staufów: Fryderyka I Barbarossa (1122–1190), Henryka VI (1166–1197), Fryderyka II (1194–1250) i jego syna Konrada IV (1228–1254). Umieszczona na spodniej stronie kosza ambony inskrypcja majuskularna głosi: HOC OPVS/ FECIT NICOLAVS/ SACERDOS ET MAGIS/TER ANNO MILLESIMO/ DVCENTESIMO VICESIMO/ NONO Ĩ[N]DICTIONIS SECVNDE. Upamiętnione w inskrypcji imię odnosi się do kapłana imieniem Nicolaus, którego udział jest źródłowo potwierdzony także przy budowie dzwonnicy katedry w Trani, a czas powstania omawianej kazalnicy, zgodnie z treścią inskrypcji przypada na 1229 r. Kształt ambony przywołuje odleglejsze kazalnice z epoki ottońskiej, na przykład ufundowaną przez cesarza Henryka II Świętego (973–1024) ambonę z katedry w Akwizgranie. Ważną cechą, na jaką warto zwrócić uwagę w odniesieniu do ambony w konkatedrze w Bitonto jest bardzo zaawansowana technika obróbki kamienia marmurowego, niespotykana w żadnych innych średniowiecznych elementach wyposażenia wnętrz kościołów na terenie Apulii. Dowodzi to obecności reprezentujących wysoką artystyczną klasę warsztatów rzeźbiarskich w Bitonto.

          Ambona w konkatedrze w Bitonto, dzięki możliwości precyzyjnego określenia daty powstania, stanowi rzadki punkt odniesienia pozwalający na usystematyzowanie rozwoju apulijskiej rzeźby okresu Duecenta (XIII w.) (Belli d’Ellia 2003). Kunszt wykonania tego dzieła odzwierciedla pojmowanie rzeźby przez czynnych w Apulii artystów, którzy w ciągu XIII w. na nowo zreinterpretowali tematy i motywy zaczerpnięte z tradycji rzeźbiarskiej wieków XI i XII, tworząc dzieła w stylistyce podkreślającej walory dekoracyjne i ornamentalne. Technika obróbki kamienia i inkrustacji dzieł rzeźbiarskich, o proweniencji antyczno-bizantyjsko-islamskiej, rozpowszechniła się szeroko na terenie Apulii, a stosowano ją, by dziełom rzeźbiarskim nie tylko nadać trwałość, ale i podkreślić ich wystawność. Takie elementy, jak orzeł podtrzymujący pulpit na księgę, wydają się, dzięki ich ozdobności, służyć wyróżnieniu sprawności technicznej ich twórców (Calò Mariani 1978; Belli d’Ellia 1986).  

 

Lit.: Calò Mariani 1984, s. 148–152; Belli d’Ellia 1986, s. 223 i n.; Belli d’Ellia 2003, s. 164; https://it.wikipedia.org/wiki/Concattedrale_di_Bitonto



34. Ambone romanico, Parapetto della scala, 1229, Concattedrale Santa Maria Assunta, Bitonto, 29.05.2025. Element romańskiej, XIII-wiecznej ambony we wnętrzu konkatedry w Bitonto, wokół którego narosło wiele sporów i kontrowersji, stanowi poręcz ze zobrazowanymi na niej półplastycznymi postaciami. Wcześniejszą sugestię identyfikacji ich jako Fryderyka II Hohenstaufa (1194–1250) i Henryka VI Hohenstaufa (1166–1197) podziela część badaczy starszej generacji (por. Schubring 1900; Avena 1902; Bertaux 1903). Nie brakuje jednak sugestii interpretacji rzeczonej grupy osób jako uczestników sceny sakralnej. Podjęto próby jej odczytania jako Pokłonu Trzech Króli przed Marią Panną bez Dzieciątka Jezus (sic!) (Schulz 1860) lub jako Króla Salomona goszczącego królową Sabę (Venturi 1904). Jedną z najciekawszych interpretacji zasugerował jednak niemiecki badacz Hans Martin Schaller (Schaller 1960; Derosa 2005).

Nawiązując do tekstu kazania diakona imieniem Nicolaus (którego nie należy utożsamiać z noszącym to samo imię rzeźbiarzem, autorem omawianej romańskiej ambony!), wygłoszonego z okazji wjazdu cesarza Fryderyka II Hohenstaufa do Bitonto po powrocie z wyprawy krzyżowej, tenże Hans Martin Schaller, poprzez szczegółową analizę zawartych w homilii metafor, identyfikuje przedstawione na poręczy ambony postacie jako: tronującego Fryderyka I Barbarossę (1122–1190), dalej zaś Virga Aaron in tabernaculo (laskę Aarona w przybytku, czyli symbol prawowitej godności kapłańskiej i Boskiego wybrania), zgodnie z treścią kazania, następnie Henryka VI Hohenstaufa przejmującego berło, Fryderyka II określonego jako Virga de radice Jesse (laska/gałąź z korzenia Jessego, czyli mesjańską metaforę genealogii Jezusa Chrystusa, tu w znaczeniu politycznym dla podkreślenia prawowitej „wybranej” linii dynastii Hohenstaufów) oraz syna Fryderyka II, Konrada IV (1228–1254) (Schaller 1960; Derosa 2005). W obecności profilowo ujętego ptaka w prawym dolnym narożu rzeźbiarskiego przedstawienia należałoby widzieć nawiązanie do staufickiego znaku heraldycznego, z kolei dwie korony przypominają fragment kazania, w którym diakon Nicolaus wspomina o dwu koronach z Arki Przymierza, z wywyższeniem w randze tej drugiej; tym sposobem wielkość i godność Fryderyka II miałaby przewyższać jego dziada (Schaller 1960; Derosa 2005). Grupa półplastycznie zobrazowanych postaci byłaby „zeświecczonym Drzewem Jessego”, które odzwierciedla ideę jedności i ciągłości władzy Hohenstaufów w Apulii i na Sycylii, podkreśloną w wymiarze symbolicznym przez utożsamienie władcy jako jednocześnie króla i kapłana (rex et sacerdos). Idea cesarza rzymskiego rozumianego jako vicarius Christi, czyli następca Jezusa Chrystusa w panowaniu na ziemi, czyniłaby rzeźbiarskie przedstawienie na poręczy ambony w konkatedrze w Bitonto rodzajem manifestu fryderycjańskiej wizji świata, która kształtowałaby się w latach naznaczonych zdobyciem przez krzyżowców Świętego Miasta Jerozolimy (Derosa 2005).

Przedstawiona krótko interpretacja jest zaiste interesująca, wysoce logiczna i spójna, jednakowoż niektórzy badacze lat późniejszych odważyli się ją zakwestionować. Heinrich Thelen, idąc za sugestiami Roswithy Neu-Kock, widział w trzech zobrazowanych półplastycznie postaciach stojących mężczyzn, z kolei postać tronującą, ze względu na typ korony i fryzurę, zinterpretował jako kobietę, a dokładniej kopię posągu greckiej bogini przeznaczenia imieniem Tyche, odpowiedniczki rzymskiej Fortuny, przedstawianej najczęściej jako siedząca majestatycznie postać w corona muralis (koronie murów miasta) (por. Neu-Kock 1978; Thelen 1980). Gdyby tak rozumieć tę ostatnią postać, to całość rzeźbiarskiego przedstawienia na poręczy ambony ani nie zawierałaby podobizn przedstawicieli dynastii Hohenstaufów, ani nie wyrażałaby alegorycznie programu politycznego cesarza Fryderyka II, lecz chodziłoby raczej o alegorię miasta Bitonto pozostającego pod opieką bogini.

 

Lit.: Schulz 1860, s. 76–77; Schubring 1900, s. 199–202; Avena 1902, s. 87; Bertaux 1903, s. 655–659; Venturi 1904, s. 660–662; Schaller 1960, s. 40–60; Neu-Kock 1978, s. 253–267; Thelen 1980, s. 218–220; Derosa 2005: https://www.treccani.it/enciclopedia/cattedrale-di-bitonto_(Federiciana)/



35. Bitonto, Concattedrale Santa Maria Assunta, Area presbiteriale della basilica paleocristiana, 29.05.2025. W podziemiach obecnej romańskiej katedry w Bitonto odkryto podczas prac wykopaliskowych pozostałości dawnego, wczesnochrześcijańskiego kościoła. Po stronie przeciwległej wobec wejścia do katedry znajdowało się prezbiterium. W tej części da się wyodrębnić co najmniej dwa etapy historii bazyliki, widoczne zarówno w wymianie posadzek, jak i szeregu zmian w jej strukturze architektonicznej (Depalo 1999). Najstarsza mozaika podłogowa, z epoki wczesnochrześcijańskiej, wykonana była z wielobarwnych kostek i kamieni. Przedstawiała dwa pawie dziobiące łodygę rośliny wyrastającej z naczynia rytualnego. W ikonografii wczesnego chrześcijaństwa paw symbolizował zmartwychwstanie i nieśmiertelność. Wierzono, że jego ciało nie ulega rozkładowi, a coroczne odrastanie piór interpretowano jako wieczne odradzenie się duszy. Pawie pijące z rytualnego naczynia lub dziobiące winne grona symbolizować miały dusze karmiące się życiem wiecznym. Mozaikę wczesnochrześcijańską odnowiono i przekształcono w epoce średniowiecza, wykorzystując do tego celu kostki i płyty odkute z wapienia z lokalnych kamieniołomów. Podczas prac wykopaliskowych wydobyto na światło dzienne także pozostałości kamiennej przegrody oddzielającej część prezbiterialną przeznaczoną dla kleru od korpusu nawowego dla wiernych. Z badań archeologicznych i teoretycznych rekonstrukcji dawnej budowli wynika, że poziom prezbiterium w jej wnętrzu był wywyższony w stosunku do poziomu korpusu nawowego, przestrzeń chóru oddzielona dwiema przegrodami (Cassano 1999). Posadzkę we wnętrzu chóru wyłożono kamienną kostką i dużymi, starannie wyciętymi kamiennymi płytami.

 

Lit.: Depalo 1999, s. 134–136; Cassano 1999, s. 155–156; https://it.wikipedia.org/wiki/Concattedrale_di_Bitonto



36. Bitonto, Concattedrale Santa Maria Assunta, Area della navata centrale della basilica paleocristiana, 29.05.2025. W ramach prac wykopaliskowych prowadzonych w podziemiach konkatedry w Bitonto odkryto również pozostałości korpusu nawowego bazyliki wczesnochrześcijańskiej, przeznaczonego dla wiernych. Na podstawie teoretycznej rekonstrukcji dawnego kościoła wywnioskować można, że był on bazyliką typu filarowego, a nawę środkową oddzielały od naw bocznych dwa szeregi filarów o przekroju poprzecznym w kształcie litery T. Podczas budowy nowego, romańskiego kościoła katedralnego filary z dawnej budowli pocięto na równe części i wmurowano w masywne fundamenty. Niewielkie fragmenty filarów oddzielających korpus nawowy od prezbiterium odkryto jedynie w części prezbiterialnej.

          Posadzkę we wnętrzu korpusu nawowego zdobiła wielobarwna mozaika, uformowana z długich paneli wypełnionych wzorami geometrycznymi o motywach ośmioboków, rybiej łuski i kół. Mozaika ta uległa niszczącemu działaniu czasu i zadeptaniu przez gromadzących się we wnętrzu świątyni wiernych. Dlatego wielokrotnie ją w późniejszych wiekach odnawiano, zastępując jej fragmenty większymi kostkami wapiennymi i płytami ceramicznymi, w wyniku czego mocno straciła swój charakter sięgający epoki wczesnochrześcijańskiej. W podobnej technice wykonano odkryty w wykopaliskach podest z narożnymi filarkami o bliżej nieokreślonym przeznaczeniu w części prezbiterialnej (podstawa ambony, ołtarza?). Prace archeologiczne przeprowadzone w obrębie jednego z ubytków posadzki wydobyły na światło dzienne fragment muru obwodowego dawnej bazyliki oraz szczątki jeszcze starszego muru, hipotetycznie datowanego na późny okres hellenistyczny lub rzymski (!).

 

Zob. https://it.wikipedia.org/wiki/Concattedrale_di_Bitonto



37. Bitonto, Concattedrale Santa Maria Assunta, Frammenti della decorazione parietale ad affresco nell’area sotterranea, 29.05.2025. Cztery odkryte w podziemiach konkatedry w Bitonto fragmenty malowideł ściennych w technice fresku nie są jednorodne pod względem czasu powstania. Pierwszy fragment, widoczny po prawej stronie wnęki o bliżej nieokreślonym przeznaczeniu, zachował się w stanie na tyle szczątkowym, że nie jest możliwa jakakolwiek jego analiza tematyczna czy stylistyczna. Drugi obrazuje postać świętego biskupa; charakterystyczny paliusz z krzyżem może stanowić sugestię, że zobrazowaną postacią jest św. Mikołaj z Myry. Wśród zachowanych fragmentów fresków ten należy uznać za chronologicznie najmłodszy. Czas jego powstania można określić na XI lub XII w., za czym przemawia technika malowania na gładkim, cienkim i jednolitym mokrym tynku, jak również dekoracja błękitnej szaty biskupiej o motywach drobnych, kaligraficznych czworoboków. Podobny język form ornamentalnych widoczny jest w bordiurze z motywem stylizowanych diamentów i zygzaków, stanowiącej prawe obramienie malowidła. Najciekawszy wydaje się trzeci zachowany fragment malowidła, stanowiący swoisty palimpsest dwu nałożonych na siebie warstw fresku. Wykonano je z pewnością w krótkim odstępie czasowym i bez istotniejszych zmian w temacie ikonograficznym, co czyni owo znalezisko cennym materiałem do badań lokalnej tradycji malarskiej. Przejścia tonalne barw szat obu zobrazowanych postaci na dwu nałożonych na siebie warstwach malowidła uzyskano dzięki szerokim pociągnięciom pędzla na mokrej pobiale tynkowej. Technika ta pozwoliła bliżej nieznanemu malarzowi na miękkie i subtelne modelowanie form, z zachowaniem lekkości sylwet obrazowanych postaci. Omawiany fragment należy z pewnością uznać za najstarszy, a obie warstwy malowidła musiały powstać w IX lub X w. W lewym dolnym rogu fresku zachowała się niepełna inskrypcja, mogąca być nieśmiałą wskazówką do identyfikacji jednego z przedstawionych Świętych: „Memento Domine famulo tuo Petro (?)” – „Pamiętaj, Panie, o słudze Twoim Piotrze”. W czwartym fragmencie fresku da się rozpoznać smoka pokonanego przez postać Świętego, z której zachowała się tylko część od pasa w dół. Święty ma na sobie zbroję płytową, charakterystyczną w ikonografii Świętych rycerskich, co może wstępnie sugerować identyfikację ze św. Jerzym. Należy jednak zaznaczyć, że mógłby być to również św. Michał Archanioł.   

 

Zob. https://it.wikipedia.org/wiki/Concattedrale_di_Bitonto



38. Bitonto, Concattedrale Santa Maria Assunta, Corpo di fabbrica a pianta quadrata con mosaico del grifone, 29.05.2025. Budowla na planie kwadratu, przylegająca od zachodu do bazyliki poprzedzającej dzisiejszą romańską konkatedrę w Bitonto, jest najbardziej spektakularnym, ale jednocześnie najbardziej zagadkowym znaleziskiem w podziemiach kościoła. Funkcję tego aneksu da się określić jedynie hipotetycznie: mógł on być wieżą lub rodzajem kruchty poprzedzającej wejście do wnętrza świątyni (Belli d’Ellia 1992). Wiadomo, że od zewnątrz do aneksu prowadziły schody, z których zachował się tylko jeden stopień. Obecność ich dowodzi wyraźnej różnicy poziomów między posadzką we wnętrzu kościoła a terenem go otaczającym. Na osi wejścia do omawianej kwadratowej w rzucie poziomym budowli znajdowało się szerokie przejście do nawy głównej dawnej bazyliki (Belli d’Ellia 1992). Łącznik aneksu z bazyliką został jednak uszkodzony przez  wybicie wyrwy w murze, stanowiącej wlot do urządzonego nieopodal bazyliki ossuarium (Belli d’Ellia 1992).

We wnętrzu budowli na planie kwadratu odkryto doskonale do naszych czasów zachowaną mozaikę podłogową, idealnie dopasowaną do obrysu pomieszczenia, a nadto wyróżniającą się wysokim poziomem wykonania pod względem technicznym i artystycznym. Mozaika, hipotetycznie datowana na XI w., jest dziełem niezwykle wyrafinowanym: wykonano ją z drobnych, wielobarwnych kostek w kolorze białym, czarnym i czerwonym, jak również wzbogacono marmurowymi inkrustacjami w odcieniach żółcieni i oranżu. W centrum kompozycji zobrazowano sylwetkę monumentalnego, profilowo ujętego gryfa. W okręgu zakreślonym palmetkami i wolutami, wpisanym w kwadrat o ramach wypełnionych motywem krzyży równoramiennych, flankowany pasami dekoracyjnymi o zróżnicowanych wzorach szachownicy, łuski i plecionki, dominuje mityczny stwór, któremu przypisywano dwoistą naturę. Mityczne zwierzę ze skrzydłami ptaka i korpusem kota w ikonografii wczesnochrześcijańskiej i średniowiecznej rozumiano jako istotę łączącą pierwiastek niebiański i ziemski, czyli symboliczne wyobrażenie Jezusa Chrystusa (zob. Belli d’Ellia 1999).  

 

Lit.: Belli d’Ellia 1992, s. 514, 515, 516; Belli d’Ellia 1999, s. 171–192; https://it.wikipedia.org/wiki/Concattedrale_di_Bitonto



39. Bitonto, Concattedrale Santa Maria Assunta, Frammenti scultorei scoperti durante gli scavi archeologici, 29.05.2025. Podczas prac wykopaliskowych w podziemiach konkatedry w Bitonto, po prawej stronie nawy głównej pomiędzy murem wewnętrznym a murem obwodowym odkryto 52 fragmenty z dekoracją rzeźbiarską, będące dawniej częściami obramień co najmniej trzech niewielkich portali.

          Odnalezione fragmenty zostały starannie ułożone jeden nad drugim, co pozwala hipotetycznie przyjąć, iż weszły w skład tymczasowego „magazynu materiałów” do ponownego wykorzystania jako elementy dekoracji architektonicznej. Niektórzy badacze usiłowali w odkrytych szczątkach kamiennej rzeźby architektonicznej dopatrzyć się śladów inspiracji rzeźbą romańską z terenu Francji, zwłaszcza związaną z warsztatami kamieniarskimi, którym przypisuje się elementy wystroju rzeźbiarskiego kościołów klasztornych Notre-Dame de Bernay, Notre-Dame w Jumièges, a zwłaszcza Notre-Dame-de-Lumières w Goult, wszystkich datowanych na czas około 1090. Linearyzm stylistyki elementów portali odnalezionych w konkatedrze w apulijskim Bitonto pozwala je zestawić również z miniaturami w ilustrowanych księgach Ewangelii z Préaux. Repertuar ornamentalny omawianych szczątków rzeźby obejmuje głównie motywy roślinne, na przykład palmetki, a także skręconą wić roślinną oraz motywy powszechnie spotykane w średniowiecznych bestiariuszach czy rzeźbie romańskiej na terenie Apulii. Są więc obecne gryfy, uskrzydlone lwiątka, jelenie, kruki napadające na lwy i wiele zwierząt fantastycznych. Wszystkie cechy stylistyczne stanowią wskazówkę do datowania szczątków portali znalezionych w podziemiach konkatedry w Bitonto na wiek XI.  

 

Zob. https://it.wikipedia.org/wiki/Concattedrale_di_Bitonto



40. Bitonto, Concattedrale Santa Maria Assunta, Una delle arcate dei portalini ritrovati e ricostruiti durante gli scavi archeologici, 29.05.2025. Po pieczołowicie przeprowadzonej konserwacji odnalezionych kamiennych elementów stało się możliwe dokonanie rekonstrukcji dwu arkad niewielkich portali romańskich, oznaczonych umownie literami A i B, a także jednego ościeża złożonego z trzech bloków kamiennych. Trzeci portal, oznaczony umownie literą C, udało się zrekonstruować jedynie w formie graficznej, bowiem odnaleziony w wykopaliskach materiał nie wystarczył na fizyczne zmontowanie. Oczywiście, dokonane rekonstrukcje mają charakter hipotetyczny i opracowano je na podstawie kilku obiektywnych przesłanek, takich jak obecność zaprawy murarskiej czy ślady armatur montażowych na bocznych powierzchniach bloków kamiennych, a także zgodność wymiarów opracowanych rzeźbiarsko lic kamieni.

Z wykorzystaniem komputerowych technologii dokumentacji zabytków możliwe stało się zweryfikowanie powyższych założeń za pośrednictwem rekonstrukcji wirtualnych, które pozwoliły na przykład na wykazanie istnienia par ciosów kamiennych zdobionych identycznym motywem dekoracyjnym. W przypadku wspomnianego wyżej ościeża zestawiono trzy kamienne ciosy w logiczną całość, opierając się głównie na zgodności wymiarów stykających się powierzchni bocznych, co potwierdzały również zachowane na nich znaki kamieniarskie. Nacięcia, o których mowa, wykonane w pracowniach kamieniarskich w celu ułatwienia montażu, przybrały formę wykonanych pionowymi kreskami oznaczeń liczbowych: III, IIII oraz IIIII. Analiza innych zachowanych znaków, mianowicie liter, widocznych na bocznej powierzchni arkady tak zwanego portalu A, może dostarczyć na przyszłość dodatkowych argumentów podtrzymujących hipotezy dotąd zaproponowane. Obydwa niewielkich rozmiarów portale, zbliżone pod względem koncepcji repertuaru rzeźbiarskiego i sposobu opracowania powierzchni, różnią się programem ikonograficznym: jeden z nich (arkada A) zdominowany jest przez ornamentykę roślinną, drugi (arkada B) przez powtarzające się cyklicznie kwatery wypełnione przedstawieniami zwierząt (realistycznych i fantastycznych), typowymi dla romanizmu.

 

Zob. https://it.wikipedia.org/wiki/Concattedrale_di_Bitonto



41. Bitonto, Concattedrale Santa Maria Assunta, Cripta sotto il presbiterio, 29.05.2025. Zszedłszy dziewiętnastoma stopniami pod poziom części prezbiterialnej konkatedry Santa Maria Assunta wchodzi się do salowej krypty. Ma ona trzy apsydy od strony wschodniej, a nakryta jest sklepieniami krzyżowymi wspartymi na trzydziestu sześciu kolumnach wykorzystanych wtórnie, a pochodzących z dawnej rzymskiej świątyni Minerwy (Mola 2007). Dekorację kapiteli kolumn stanowią zróżnicowane motywy zoomorficzne oraz roślinne. Na ścianie przeciwległej do trzech apsyd zachowały się szczątki malowideł ściennych pochodzących z okresu Trecenta (XIV w.) (Finocchi, Corbella 1978). Z krypty pod transeptem konkatedry można wejść do odkrytego w pracach wykopaliskowych, opisanego wcześniej kościoła wczesnochrześcijańskiego, z zachowanymi elementami dekoracji z V i VI w.

 

Lit.: Finocchi, Corbella 1978, s. 160; Mola 2007, s. 88; https://it.wikipedia.org/wiki/Concattedrale_di_Bitonto



42. Bitonto, Chiesa San Francesco d'Assisi, 29.05.2025. Kościół San Francesco d’Assisi w Bitonto, zwany również chiesa della Scarpa, znajduje się na krańcach historycznego centrum Bitonto przy Piazza Minerva. W przeszłości na jego miejscu znajdować się miała niewielka kaplica romańska, zgodnie z przekazami źródłowymi nosząca wezwanie Santa Maria Mater Domini.

          Według niepotwierdzonej źródłowo tradycji kościół wzniesiono jako świadectwo wizyty św. Franciszka z Asyżu (1181/82–1226) w Bitonto w 1222 r., kiedy przybyć miał on do tego miasta wraz ze swym współbratem Luca da Bitonto, pierwszym prowincjałem oo. franciszkanów w Ziemi Świętej. Kościół wybudowano na dawnej acropolis w Bitonto, na ruinach rzymskiej Świątyni Minerwy.

Początek budowy omawianego kościoła przypada na 1283 r., a sfinansował ją możnowładca Sergio Bove, za pozwoleniem króla Sycylii, Neapolu, Jerozolimy i Albanii Karola I Andegawena (d’Anjou, 1226–1285) (Finocchi, Corbella 1978). Kościół poświęcił w 1284 r. biskup Leucjusz. Być może właśnie jego upamiętnia płyta nagrobna z wizerunkiem biskupa, wmontowana wtórnie w belkowanie nad oknem w apsydzie. Kościół oddano franciszkanom, którzy niebawem dobudowali doń budynek klasztorny. Zachował się zeń zaledwie pochodzący z XV w. krużganek, który następnie wbudowano w obręb pałacu aktualnie pełniącego funkcję seminarium duchownego.

Kościół San Francesco d’Assisi wybudowano pierwotnie jako jednonawowy, z wnętrzem nakrytym otwartą drewnianą więźbą dachową. W późniejszych wiekach dobudowano doń po obu stronach nawy kaplice boczne, a wnętrze wypełniono ołtarzami i płytami nagrobnymi, w większości renesansowymi z okresu Cinquecenta (XVI w.). We wnętrzu kościoła zachowało się do naszych czasów kilka ołtarzy z epoki Cinquecenta (XVI w.) z wmontowanymi dawniej dziełami malarskimi z późniejszych wieków. Zaliczamy do nich powstałą pomiędzy 1602 a 1608 r. Madonnę z aniołami pędzla Flamanda Gaspara Hovica (Huevic, Heuvich, Heuwick, 1550–po 1611) czy Świętą Trójcę wśród Świętych pędzla związanego głównie z Bitonto i Giovinazzo Carlo Rosa (1613–1678) (Fokker 1931; Loiacono 2017). Malowidła te przeniesiono do galerii obrazów w Pałacu Biskupim. We wnętrzu prezbiterium kościoła San Francesco d’Assisi zachowały się fragmenty średniowiecznej dekoracji rzeźbiarskiej, najpewniej pochodzącej z czasów budowy kościoła.

 

Lit.: Fokker 1931, s. 14; Finocchi, Corbella 1978, s. 161; Loiacono 2017: https://www.treccani.it/enciclopedia/carlo-rosa_res-fd015f0b-64ac-11eb-9a1f-00271042e8d9_(Dizionario-Biografico)/https://it.wikipedia.org/wiki/Chiesa_di_San_Francesco_d%27Assisi_(Bitonto); https://it.wikipedia.org/wiki/Gaspar_Hovic



43. Bitonto, Chiesa San Francesco d'Assisi, Portale maggiore, 29.05.2025. Fasada kościoła San Francesco d’Assisi w Bitonto, utrzymana w stylu późnego romanizmu, jest jego najstarszą i najlepiej zachowaną częścią. Wejście do wnętrza poprzedzają schody cokołu, który dodatkowo wywyższa budowlę. Portal zwieńczony ostrym łukiem gotyckim w podwójnych archiwoltach wypełniony jest dekoracją rzeźbiarską o motywach stylizowanych liści i szyszek, a w ościeżach wzmocniony lizenami i smukłymi kolumienkami. Ponad portalem umieszczono herby możnowładczego rodu Bove, głównego darczyńcy środków pieniężnych na budowę kościoła. W górnej strefie fasady, bezpośrednio na osi portalu znajduje się odpowiadające mu szerokością okno tryforialne, przysparzające nieco lekkości dominującemu surowemu charakterowi fasady. Trzy ostrołukowe wykroje wspierają się na delikatnych kolumienkach, a zamyka je od góry ostry łuk. Na tej samej osi środkowej znajduje się także prostokątne okno z XV w., które zastąpiło dawniej znajdujący się w tym miejscu oculus.

 

Zob. https://it.wikipedia.org/wiki/Chiesa_di_San_Francesco_d%27Assisi_(Bitonto)



44. Bitonto, Chiesa San Francesco d'Assisi, Campanile, 29.05.2025. Wybudowana w okresie rozwiniętego renesansu dzwonnica (campanile), przylegająca do kościoła San Francesco d’Assisi od północy, składa się z trzech kondygnacji i zwieńczona jest kopułą o kształcie zbliżonym do cebulastego. Przy wejściu na dzwonnicę znajduje się tablica zawierająca inskrypcję wypisaną majuskułą. Treść napisu brzmi: SANCTUS IMMORTALIS, SANCTUS DEUS FORTIS, MISERERE NOBIS. Trzy kondygnacje dzwonnicy mają rzut poziomy prostokąta.

 

Zob. https://it.wikipedia.org/wiki/Chiesa_di_San_Francesco_d%27Assisi_(Bitonto)



45. Bitonto, Chiesa San Gaetano, 29.05.2025. Kościół San Gaetano w Bitonto wzniesiono w 1609 r., na miejscu dawnego pałacu zwanego Universitas przy Piazza Cavour. Budowla reprezentująca stylistykę baroku, ufundowana przez zakon oo. Teatynów, dawniej nosiła wezwanie San Niccolò ai Teatini, a wybudowano ją według projektu teatyna Fra Dionisio Volpone di Parabita. Obiekt konsekrowano dopiero w 1730 r., a aktu konsekracji dokonał biskup Bitonto, Melfi i Rapolla Luca Antonio della Gatta (1675–1747).

          Fasada omawianego kościoła, pokryta w przeważającej części skromnym boniowaniem, została wywyższona na cokole, a wejście do wnętrza poprzedzają schody. Podzielona jest na dwie strefy gzymsem międzypiętrowym i zwieńczona potężnym trójkątnym frontonem. Dolna, znacznie szersza strefa głównej elewacji świątyni zawiera portal zwieńczony przerwanym trójkątnym naczółkiem oraz pustą niszą konchową. W górnej, węższej strefie fasady uwagę zwraca umieszczone na osi portalu wielkie okno, zwieńczone trójkątnym naczółkiem oraz ozdobione kolumienkową balustradką na poziomie gzymsu międzypiętrowego. Dolną strefę fasady rozczłonkowuje sześć lizen, spośród których cztery wyznaczają oś środkową elewacji i mają swe odpowiedniki w strefie górnej. Przestrzeń między lizenami w strefie dolnej wypełniono niszami bez wkomponowanych w nie posągów, co może na pierwszy rzut oka wywierać wrażenie pozostawienia budowli w stanie nieukończenia. Jedyny akcent trójkątnego frontonu stanowi przerwany ćwierćkolisty naczółek oraz herb zakonu teatynów.

 

Zob. https://it.wikipedia.org/wiki/Chiesa_di_San_Gaetano_(Bitonto); https://www.borgoracconta.it/poi/bitonto-chiesa-di-san-gaetano/; https://www.giovannicarrieri.com/it/italia/puglia/bitonto/fotografia/chiesa-san-gaetano


Postaw wirtualną kawę przez stronę https://buycoffee.to/italus 


Bibliografia:

Avena 1902 = Adolfo Avena, I monumenti dell’Italia meridionale, Roma 1902.

Cassano 1999 = Raffaella Cassano, I mosaici pavimentali della basilica paleocristiana di Bitonto (w:) Bitonto e la Puglia tra Tardoantico e regno Normanno. Atti del Convegno, Bitonto 15–17 ottobre 1998, Bari–Santo Spirito 1999, s. 151–169.  

Cataldo 2003 = Luciana Cataldo, GUALTIERO da Foggia, (w:) Dizionario Biografico degli Italiani, t. 60, Roma 2003, https://www.treccani.it/enciclopedia/gualtiero-da-foggia_(Dizionario-Biografico)/

Coarelli, Santucci 1966 = Filippo Coarelli, Umberto Santucci, Arte nel Mezzogiorno, s. l. 1966.

Belli d’Ellia 1986 = Pina Belli d’Ellia, La Puglia, Milano 1986.

Belli d’Ellia 1992 = Pina Belli d’Ellia, Bitonto, (w:) Enciclopedia dell’arte medievale, t. III, Roma 1992, s. 513–517.

Belli d’Ellia 1999 = Pina Belli d’Ellia, Espressioni figurative protoromaniche nella Puglia centrale: il ‘mosaico del grifo’ della cattedrale di Bitonto (w:) Bitonto e la Puglia tra Tardoantico e regno Normanno. Atti del Convegno, Bitonto 15–17 ottobre 1998, Bari–Santo Spirito 1999, s. 171–192.  

Belli d’Ellia 2003 = Pina Belli d’Ellia, Puglia romanica, Milano 2003.

Bertaux 1903 = Émile Bertaux, L’art dans l’Italie méridionale, t. II, Paris 1903.

Depalo 1999 = Maria Rosaria Depalo, Le indagini archeologiche nella cattedrale di Bitonto: La cattedrale riscoperta, (w:) Bitonto e la Puglia tra Tardoantico e regno Normanno. Atti del Convegno, Bitonto 15–17 ottobre 1998, Bari–Santo Spirito 1999, s. 129–138.   

Derosa 2005 = Luisa Derosa, Bitonto, Cattedrale di, (w:) Federiciana, Roma 2005, https://www.treccani.it/enciclopedia/cattedrale-di-bitonto_(Federiciana)/  

Finocchi, Corbella 1978 = Carlo Finocchi, Giovanni Corbella (ed.), Puglia. Guida d’Italia del Touring Club Italiano, Milano 1978.

Fokker 1931 = T. H. Fokker, Werke niederländischer Meister in den Kirchen Italiens, Haag 1931.

Frugoni 1991 = Carla Frugoni, Alessandro Magno, (w:) Enciclopedia dell’Arte Medievale, Roma 1991, https://www.treccani.it/enciclopedia/alessandro-magno_%28Enciclopedia-dell%27-Arte-Medievale%29/  

Fülöp, Simon 1998 = András Fülöp, Zoltán Simon, Bészamoló a jósvafői református templom területén végzett 1996–1997, évi műemléki kutatásokról, „Jósvafői Helytörténeti Füzetek”, 8 (1998), s. 1–4.

Neu-Kock 1978 = Roswitha Neu-Kock, Das Kanzelrelief in der Kathedrale von Bitonto, „Archiv für Kulturgeschichte“, 60 (1978), s. 253–267.

Loiacono 2017 = Milena Loiacono, ROSA, Carlo, (w:) Dizionario Biografico degli Italiani, t. 88, Roma 2017, https://www.treccani.it/enciclopedia/carlo-rosa_res-fd015f0b-64ac-11eb-9a1f-00271042e8d9_(Dizionario-Biografico)/

Calò Mariani 1984 = Maria Stella Calò Mariani, L’arte del Duecento in Puglia, Torino 1984.

Mola 2007 = Stefania Mola, Itinerari turistico-culturali in Terra di Bari, Bari 2007.

Mongiello 1970 = Giovanni Mongiello, Bitonto nella storia e nell’arte, Bari–Pavia 1970.

Schaller 1960 = Hans Martin Schaller, Il rilievo dell’ambone della cattedrale di Bitonto. Un documento dell’idea imperiale di Federico II, „Archivio Storico Pugliese”, 13 (1960)/1–4, s. 40–60. 

Schubring 1900 = Paul Schubring, Bischofsstühle und Ambonen in Apulien, „Zeitschrift für Christliche Kunst“, 13 (1900), s. 194–214.

Schulz 1860 = Heinrich Wilhelm Schulz, Denkmäler der Kunst des Mittelalters in Unteritalien, Dresden 1860.

Thelen 1980 = Heinrich Thelen, Ancora una volta per il rilievo del pulpito di Bitonto, (w:) Federico II e l’arte del Duecento italiano. Atti della III settimana di studi di storia dell’arte medievale dell’Università di Roma, 15–20 maggio 1978, a cura di Angiola Maria Romanini, Galatina 1980, t. I, s. 217–225.       

Valente 1901 = Gaetano Valente, La cattedrale di Bitonto, Bitonto 1901.

Varády 1989 = József Varády, Tiszáninnen református templomai, Miskolc–Debrecen 1989.

Venturi 1904 = Adolfo Venturi, Storia dell’arte italiana, t. III, Milano 1904.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz